<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275</id><updated>2012-02-16T00:52:58.562-08:00</updated><category term='Alternatywne recenzje Danuśki Błaszak'/><title type='text'>Alternatywne recenzje Dauśki Błaszak</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>18</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-8743895250516843590</id><published>2010-04-13T08:36:00.000-07:00</published><updated>2010-04-13T08:38:21.894-07:00</updated><title type='text'>o książce "Błękitny zamek"</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/S8SP0KxdUGI/AAAAAAAAACg/htVoDeUnu88/s1600/blekitnyzamek.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 150px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/S8SP0KxdUGI/AAAAAAAAACg/htVoDeUnu88/s200/blekitnyzamek.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5459646774687649890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Alternatywne recenzje Danuski Błaszak&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O książce „Błękitny zamek”, Lucy Maud Mondgomery&lt;br /&gt;Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1985&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To było na jednym ze szkolnych zimowych obozów. Siedzielismy na werandzie i jedna dziewczyna powiedziała „Czytałam fantastyczną książkę”. Opowiadała, opowiadała. Siedzieliśmy zasłuchani, zamyśleni. Nie pamiętałam potem autora, ani tytułu. Tylko mysli, refleksje, marzenia...&lt;br /&gt;Dopiero parę lat później ta książka wpadła mi w ręce. Zdziwiłam się – ta sama autorka, która napisała Anię z Zielonego Wzgórza i Emilkę. Przeczytałam i znowu byłam na szkolnym obozie zimowym w błękitnym zamku z naszych marzeń. &lt;br /&gt;Nie potrafię streścić wydarzeń tak dobrze jak ta dziewczyna z obozu. A i książki L.M. Montgomery są takie, że na każdej stronie znajdziesz coś mądrego. Dużo różnych mądrych rzeczy można tu znaleźć. &lt;br /&gt;Może nie o wszystkim od razu. Może dzisiaj o strachu. &lt;br /&gt;Joanna miała 29 lat. &lt;br /&gt;„Całe życie bała się czegoś (...) Od samego zarania dzieciństwa, kiedy lękała się panicznie dużego czarnego niedźwiedzia, który mieszkał, jak twierdziła ciocia Tekla, w komórce pod schodami. Potem bała się złego humoru matki, bała się obrazić wuja Beniamina...” (str. 15)&lt;br /&gt;Często małe strachy decyduja o życiu, małe wydarzenia, upokorzenia i smutki. &lt;br /&gt;Joanna miała swój błękitny zamek, krainę marzeń. &lt;br /&gt;I miała książki Johna Fostera, które kochała. &lt;br /&gt;„Strach to grzech pierworodny – pisał John Foster. – Niemal wszystko zło na świecie ma swe źródło w tym, że ktoś się czegoś boi. Jest to zimny, oślizgły wąż, który owija się wokół ciebie. Nie ma nic okropniejszego, ani bardziej poniżającego, niż żyć w bojaźni” (str. 23). &lt;br /&gt;Joanna odnalazła swoje marzenia. Dotarła do błękitnego zamku. &lt;br /&gt;Strach – o tym można mówić dużo. Nie wiem, czy John Foster miał rację. Czasami myślę, że strach jest dobry, pożyteczny, broni na sprzed ryzykiem... &lt;br /&gt;Jeden z tematów L.M. Montgomery. Daje do myślenia, szczególnie, kiedy nasze ścieżki życia gdzieś się zaplątują. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danuta Błaszak&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-8743895250516843590?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/8743895250516843590/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=8743895250516843590' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/8743895250516843590'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/8743895250516843590'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2010/04/o-ksiazce-bekitny-zamek.html' title='o książce &quot;Błękitny zamek&quot;'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/S8SP0KxdUGI/AAAAAAAAACg/htVoDeUnu88/s72-c/blekitnyzamek.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-7711369277403702355</id><published>2010-03-24T13:04:00.000-07:00</published><updated>2010-03-24T13:27:45.802-07:00</updated><title type='text'>O tomiku Juraty Bogny Serafińskiej „Furie”</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/S6p1SCI0TdI/AAAAAAAAACY/DnP0YBTuIyA/s1600/furie_01.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 233px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/S6p1SCI0TdI/AAAAAAAAACY/DnP0YBTuIyA/s320/furie_01.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5452299251557354962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;O tomiku Juraty Bogny Serafińskiej „Furie” &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;80 stron dobrych wierszy, a tomik nadal wygląda jak miniaturka (krakowskie wyd. „Miniatura” 2010). i jak ten wydawca to upchnął? Zgrabnie i elegancko i wygląda na takie malutkie. &lt;br /&gt;Tytuł tomiku "Furie". Zaczyna się cyklem "Zjawy" - spokojnie sennie. Tajemniczo. &lt;br /&gt;Zupełnie nie wiem, dlaczego pomyślałam w tym momencie o mickiewiczowskich dziadach. To nie ma nic wspólnego. &lt;br /&gt;W senności przychodzą zjawy. Życie jest nieodłączne snom o miłości, więc na ścieżkach snów pojawiaja sie panowie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Co robic, gdy wokół bezdroże?&lt;br /&gt;Nić życia tysiące tka prządek&lt;br /&gt;ja pragnę twej duszy i... ciała". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piękny jest senny erotyzm tego cyklu wierszy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Chcialam dla ciebie zaprzedać dusze" (str. 6); &lt;br /&gt;"czekam, wiesz tylko, ty jeden" (str. 10); &lt;br /&gt;"Niech wroży mi z sieci pajęczyn&lt;br /&gt;Guślarka, co przeszła mi drogę" (str. 10). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zjawy nie sprawdziły się, nie sprostały wymogom marzeń i podmiotka liryczna mówi im do widzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"żal ciagnie się lepką swą smugą" (str. 14) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niech wspomnę jedną ze zjaw: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Pod drzwiami pas twój i ostrogi,&lt;br /&gt;A w kąt pofrunęły me stroje" (str. 8). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już sobie wyobrażam takiego, który przyszedł i swoją kulturę i dobre wychowanie zostawił za drzwiami. Nie cierpię takich dziadow. &lt;br /&gt;++&lt;br /&gt;A potem  pojawia sie cykl wierszy "Furie". m.in, moj ulubiony "Piorun Perkuna". Piękna melodia, dynamika tych wierszy. Odchodzi senność. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Pożaru zbliża się łuna&lt;br /&gt;i jezdziec na koniu , w pedzie". (str. 24). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Perkun to nawiazanie również do bałtyckich legend, bogów i mocy zywiołów.  W wierszu "Fantasmagoria" (str. 25)  spelnienia przekraczają granice pomiędzy wyobraźnią a rzeczywistością. &lt;br /&gt;++&lt;br /&gt;A potem... tyle innych sciezek... 80 stron dobrych wierszy. Najlepiej po prostu przeczytać. 12 267 10 39 - telefon do wydawnictwa "Miniatura". Warto kupić te książkę. &lt;br /&gt;++&lt;br /&gt;Może jeszcze wspomnę o ostatnim wierszu w tym tomiku "Po drugiej stronie sieci". Jurata Bogna Serafińska jest dobra w internecie i potrafi tym sie bawić, umie korzystać z sieci. Komputer stwarza specyficzne formy kontaktów ludzkich - bliskich intymnych, zwabionych komputerową obietnicą anonimowości. I nagle pojawia się pytanie o spotkanie w realu "po jednej stronie sieci". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danuśka Błaszak&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-7711369277403702355?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/7711369277403702355/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=7711369277403702355' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/7711369277403702355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/7711369277403702355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2010/03/o-tomiku-juraty-bogny-serafinskiej.html' title='O tomiku Juraty Bogny Serafińskiej „Furie”'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/S6p1SCI0TdI/AAAAAAAAACY/DnP0YBTuIyA/s72-c/furie_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-7055475324244851205</id><published>2010-03-03T10:15:00.000-08:00</published><updated>2010-03-03T10:17:36.978-08:00</updated><title type='text'>tomik Doroty Szumilas “Wspomnienia”</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/S46njgbUj0I/AAAAAAAAACQ/qvxykzWsCCI/s1600-h/okladkatomikudorotysz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 120px; height: 150px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/S46njgbUj0I/AAAAAAAAACQ/qvxykzWsCCI/s320/okladkatomikudorotysz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5444473227979296578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jadę samochodem. W radiu leci piosenka Agnieszki Osieckiej &lt;br /&gt;„Jeszcze mi wina nalej, &lt;br /&gt;sobie i mnie,&lt;br /&gt;jeszcze, jeszcze. &lt;br /&gt;Trzeba zapomnieć lata dobre i złe, &lt;br /&gt;zgubić je w szklance na dnie. &lt;br /&gt;Jeszcze mi wina nalej, &lt;br /&gt;niebo - tuż, tuż, &lt;br /&gt;jeszcze, jeszcze,&lt;br /&gt;jeszcze, jeszcze. &lt;br /&gt;Trzeba zapomnieć tyle maków i róż, &lt;br /&gt;znaleźć, nie zgubić ich już.”&lt;br /&gt;I myślę od razu o wierszu Doroty Szumilas „Wspomnienie” i o jej ostatnim tomiku o tym samym tytule. &lt;br /&gt;Dorota ma zupełnie inny styl. Kocham obie poetyki. Dorota nie używa żadnych rekwizytów. Żadnych szaf wypchanych ciuchami. (Agnieszka Osiecka: „Szafy i komody/ wyrzucę was do wody...”) Nic takiego. Żadnych kieliszków wina. Dobiera słowa delikatnie ostrożnie. I mądrze. &lt;br /&gt;Niektórzy poeci prowadzą czytelnika po wysokich ścieżkach. Tam gdzieś wysoko istnieją wartości.. Tak jakoś się czuję czytając poezję Doroty Szumilas. &lt;br /&gt;Wspomnienia? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Świat wspomnień&lt;br /&gt;jest jak wielka kula&lt;br /&gt;w której widać ścieżki&lt;br /&gt;poplatane w ciemności” (str. 6, wiersz tytułowy)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja w poezji Doroty zawsze znajduję ścieżki wiodące w przyszłość. To mnie zawsze inspiruje ku przyszłości:  &lt;br /&gt;"smutek &lt;br /&gt;niech nie rozdziera&lt;br /&gt;mej duszy&lt;br /&gt;niech odejdą te chwile&lt;br /&gt;złączone&lt;br /&gt;łkaniem" (str. 8)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"uśmiechnij sie&lt;br /&gt;spojrzyj&lt;br /&gt;to i świat pojaśnieje" (str. 9)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wierszu tytułowym pojawia się reflekscja na temat sprzeczność pomiędzy pamiętaniem smutku a pójściem dalej bez ciężaru wspomnień. &lt;br /&gt;"zapominam by pójść dalej bez zbednych slow"  - pisze poetka. &lt;br /&gt;i ja zaraz podśpiewuję piosenkę Osieckiej „trzeba zapomnieć lata dobre i złe...”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"pamietam by budować swoja tożsamość" – pisze Dorota Szumilas &lt;br /&gt;i ja znowu podspiewuję: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Trzeba zapomnieć tyle maków i róż, &lt;br /&gt;znaleźć, nie zgubić ich już.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zgubić swojej tożsamości, wartości, piękna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawnictwo Miniatury potrafi wydać ślicznie i elegancko i tym razem też im się udało.  Nie wiem kto ułozył wiersze w takiej kolejności, ale to yeż się udało. Całość jest spójna i każdy kolejny wiersz prowadzi dalej i głębiej w świat poezji i poznania. &lt;br /&gt;Czytając mam wrażenie, że ja z tą książką rozmawiam. Na poczatku smutek i poetyckie pytanie „jak sie cieszyć”. &lt;br /&gt;Wiersz „Wspomnienie” ma wiele znaczeń, refleksyjny, piękny, filozoficzny. Jeden z przykładów dobrej poezji – nawiążujac do definicji „dobrego wiersza” jako takiego, której nie sposób streścić na kilku stronach maszynopisu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużo więcej niż konflikt pomiędzy przeszłością i przyszłością, bagażem wspomnień i drogą na szczyty gór bez zbędnych słów.  Zachęcam do lektury tomiku Doroty Szumilas „Wspomnienia”. I zachęcam do wysłuchania piosenki Agnieszki Osieckiej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-7055475324244851205?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/7055475324244851205/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=7055475324244851205' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/7055475324244851205'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/7055475324244851205'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2010/03/tomik-doroty-szumilas-wspomnienia.html' title='tomik Doroty Szumilas “Wspomnienia”'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/S46njgbUj0I/AAAAAAAAACQ/qvxykzWsCCI/s72-c/okladkatomikudorotysz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-228614775264846227</id><published>2009-12-02T19:12:00.000-08:00</published><updated>2009-12-02T19:15:09.985-08:00</updated><title type='text'>książce Marioli Platte „Najpiękniejsze żniwa”</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/Sxcsu9nWw3I/AAAAAAAAACI/3a_BxO6fmDo/s1600-h/mariolaplatte.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/Sxcsu9nWw3I/AAAAAAAAACI/3a_BxO6fmDo/s320/mariolaplatte.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410842662634177394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;o książce Marioli Platte „Najpiękniejsze żniwa”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uciec od miasta &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mariolę Platte miałam zaszczyt poznać osobiście na festiwalu poezji słowiańskiej 2009. &lt;br /&gt;Zawsze lubilam melodię jej wierszy. Własny rytm Marioli, nie żadna podróba. I jest w nich przyroda. Ten rodzaj przyrody, na który jestem wrażliwa. &lt;br /&gt;"z gniazda w moich warkoczach      (str. 62)&lt;br /&gt;wykluły się kłobuki&lt;br /&gt;Licho mazurskie mąci&lt;br /&gt;Los mi skręca w loki” (...)&lt;br /&gt;  &lt;br /&gt;Piękne wspólistnienie z przyrodą. &lt;br /&gt;Nastrój. Warsztaty wikliniarskie w poezji. Mazurska kapliczka. W mazurskim wiejskim sklepiku, &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mariolę Platte poznałam na festiwalu poezji słowiańskiej. Wracaliśmy z Jabłonny. Padał deszcz. Mariola oferowała podwózkę do Warszawy. Ciepły wygodny samochód. Wsiedliśmy. Ja i poeta Lam Quang My, który pięknie śpiewa po wietnamsku. &lt;br /&gt;Strugi deszczu za oknem – cudowni poeci w samochodzie. &lt;br /&gt;Byliśmy juz prawie w Warszawie, kiedy Mariola skręciła do na północ do swojej Plattówki. Szybko uciekała od miasta. &lt;br /&gt;"Dopiero dzisiaj wiem&lt;br /&gt;ze różny smak maję deszcze"&lt;br /&gt;Lam Quang My nie znał tych stron. Ja znałam. Po obu stronach szosy lśniła kroplami deszczu Puszcza Kampinoska. Zobaczyłam przystanek autobusowy. Mariola zatrzymała się pomiędzy przystankami. &lt;br /&gt;Lam Quang wysiadł przy stacji metra przy Hucie. Nie miałam biletu. Nie wiem, jak się jeździ metrem na gapę. Doszłam pieszo do mieszkania moich rodziców. Lubię spacery. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiersze Marioli to bogactwo przekazu, nie żadna zabawa lingwistyczna. Jeden z moich ulubionych wierszy: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Przyjacielu      (str. 66)&lt;br /&gt;Moich prostych słow&lt;br /&gt;Piszę do Ciebie&lt;br /&gt;Pełna ciepłych iskier&lt;br /&gt;Zrozumienia”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiersze pisane do ludzi, dla ludzi ten przekaz poetycki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;„Zatrzymaj się&lt;br /&gt;Na mgnienie oka&lt;br /&gt;Ku kolejnym słowom&lt;br /&gt;Stań się w tej sekundzie sobą&lt;br /&gt;I przeżyj ze mną&lt;br /&gt;Ale po swojemu&lt;br /&gt;Poezję prostych słów”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piękne te wiersze i takie, że zamiast pisać o wierszach, chciałabym je cytować, po prostu przepisać je z tej książki. Może po prostu lepiej, jeśli polecę tę książkę z bogactwem znaczeń, leśmianowskiej ukrytej filozofii, współistnieniem z przyrodą i ludzkim zrozumieniem. &lt;br /&gt;Lubię Warszawę, lubię miasta – bo dużo wspaniałych ludzi. Ale ja też uciekłam od miast na Florydę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Kiedy porastało mnie miasto         (str. 39)&lt;br /&gt;Było mi dymnie - nie dumnie&lt;br /&gt;Duszno - nie duchowo &lt;br /&gt;i bardzo ciasno”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Elżbieta Mołodyńska napisała na końcu książki, że Mariola lubi zaskakiwać. Ciężką pracą i efektywnością, delikatnoscią "duszy mgieł"....&lt;br /&gt;Przekaz tych wierszy ucieka. Od miasta, od czegoś dusznego, ciasnego, dymnego... Czytam wiersze, znajduję w nich siebie, świat widziany przez moje deszcze, przez moje skrzydła. Jaka jest Mariola Platte? W każdym wierszu puenta jest ucieczką, zerwaniem mostów poznania. Czytam wiersze jakby były o mnie. I każdy wiersz kończy się.... figa z makiem, nigdy nie pozwolę ci się poznać. Jesteśmy blisko Warszawy i Mariola ucieka do Plattówki. Dobrym samochodem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danuta Błaszak&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-228614775264846227?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/228614775264846227/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=228614775264846227' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/228614775264846227'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/228614775264846227'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2009/12/ksiazce-marioli-platte-najpiekniejsze.html' title='książce Marioli Platte „Najpiękniejsze żniwa”'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/Sxcsu9nWw3I/AAAAAAAAACI/3a_BxO6fmDo/s72-c/mariolaplatte.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-9076838920113019194</id><published>2009-09-15T20:22:00.000-07:00</published><updated>2009-09-15T20:24:51.779-07:00</updated><title type='text'>Dzielo wybitne</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/SrBabq0XH2I/AAAAAAAAACA/eYDw2WFrv-o/s1600-h/jedrzejjaxarozen.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 66px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/SrBabq0XH2I/AAAAAAAAACA/eYDw2WFrv-o/s320/jedrzejjaxarozen.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381900986104618850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Danuśka Błaszak o niebie i pilotach&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzieło wybitne &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówiliśmy z kolegą o wielkich dziełach - i tak niesamowitych, że w końcu nie wiadomo co myśleć. &lt;br /&gt; - Zobacz ten film - powiedziałam. – Link www.pooh.priv.pl/jjr. To duży plik, ale spokojnie, bez żadnych wirusów. Najpierw go ściągnij na komputer, a potem oglądaj. &lt;br /&gt;Następnego dnia kolega przysłał mejla: &lt;br /&gt; - Obejrzałem ten film. Facet może być pozytywnym wzorem dla wszystkich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pilot: Jędrzej Jaxa-Rożen. &lt;br /&gt;Ten film jest właśnie o nim. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla tych, którzy nie wiedzą: Paralotnia to taka szmatka nad głową. Czasem ciekawsza niż &lt;br /&gt;spadochron, bo może latać do góry. Można znaleźć "noszenia", wiatry,  które niosą do gory. To potrafią tylko najodważniejsi. Na paralotni można też latać saleko do przodu, o wiele dalej niż na spadochronie. Ci najwspanialsi robią "przeloty" wiele kilometrów, wiele mil. &lt;br /&gt;Termika - te  wiatry, co niosą do góry i te przeloty to są dla geniuszy. Normalni ludzie nie potrafią tak latać. &lt;br /&gt;Bo i właśnie Jędrzej Jaxa-Rożen jest jednym z tych niezwykłych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udało mi się złapać Jędrzeja na komputerze. &lt;br /&gt; - Czy zawsze wiedziałeś, że chciałeś latać? – zaczęłam pytać. &lt;br /&gt;Powiedział, że to wszystko jest w tym filmie o nim. Zawsze chciał latac i od nawcześniejszych lat jego życia w jego rodzinie mówiło się o tym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„W każdym razie odpowiedzi na wszystkie pytania znajdziesz tu http://pooh.priv.pl/jjr/ A moją zawsze aktualną twórczość lotniczą tu http://tiny.pl/fp51 (obrazki po prawej stronie)” &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten film. Piękne zdjęcia. &lt;br /&gt;"Uzależnienie od latania. Moje regularne kontakty z lotnictwem pojawiły się w czasie mojego niemowlęctwa..." &lt;br /&gt;Patrzę na zdjecie dziecka w czapce lotnika. &lt;br /&gt;"...Dzieciństwo zaowocowało dwiem półkami samolotów i zwycięstwem w zawodach młodzi modelarze... Ojciec postanowił zastosować terapię wstrząsową  );- Wyrzucił mnie za drzwi aparatu latajacego .. Uzależniwie pogłębiło się. Wykonałem dalszych 1000 skoków. Zaczęły one stanowić główną treść mojego życia ... Trudnosci finansowe nie spowodowały, że porzuciłem nałóg. Pogłębił się o nowy aspekt: paralotniarstwo... Kolejne zlamania i urazy nie przeszkodzily mi... „&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - Co czujesz jak jesteś w niebie? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Poznawanie nowych przestrzeni nowych odcieni błękitu, radości i zmeczenia, nowy smak powietrza, towarzystwo mew i jastrzębi... Mewy podlatuja blisko. Zaglądają w komory paralotni. A jastrząb jak krąży, to wiesz, że to jest noszenie, najlepsze noszenie w okolicy. Potężna, ale łagodna siła ciągnie cię w górę. Widzisz jak wierzchołki gór stają się płaskie. Robi się chłód. Te wszystkie kolory, takie żywe na ziemi, one bledną. Taka mgiełka je przesłania, a ciebie otacza błękit."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poezja nieba, dlaczego niektórzy ludzie chcą latać – to temat tego cyklu wywiadów. &lt;br /&gt;Zapraszam do obejrzenia  filmu – tak dużo innych tematów, bogactwo serca, umysłu, i tak dużo do myslenia, że w końcu nie wiedziałam, co mysleć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-9076838920113019194?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/9076838920113019194/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=9076838920113019194' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/9076838920113019194'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/9076838920113019194'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2009/09/dzielo-wybitne.html' title='Dzielo wybitne'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/SrBabq0XH2I/AAAAAAAAACA/eYDw2WFrv-o/s72-c/jedrzejjaxarozen.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-6987652812178122976</id><published>2009-08-02T21:31:00.001-07:00</published><updated>2009-08-02T21:32:34.758-07:00</updated><title type='text'>O antologii poetek bibliotekarek</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/SnZoVKUTFuI/AAAAAAAAAB4/chFGPMNf1iw/s1600-h/antologiabibliotekarek.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 227px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/SnZoVKUTFuI/AAAAAAAAAB4/chFGPMNf1iw/s320/antologiabibliotekarek.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365590718814557922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejna książka krakowskiej „Miniatury” przyciąga czytelników ładnym wydaniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jan Zdzisław Brudnicki napisał w przedmowie: &lt;br /&gt;„Almanach sześciu poetek z podtytułem „Antologia poetek bibliotekarek” jest napisana i opracowana z pełną kulturą literacką (...) rzecz poetycka jest pomyślana i przeprowadzona ze świadomością materii literackiej. Autorki są po debiucie. Uczestniczą w ruchu literackim.” &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bibliotekarz, a częściej: bibliotekarka (bo w tym zawodzie przeważają panie) to ciekawy zawód. &lt;br /&gt;Bibliotekarstwo kojarzy się z bogactwem książek. Informacja o książce. Połączenie kultur świata, połączenie czasu i przestrzeni. &lt;br /&gt;„Kto czyta, żyje wielokrotnie. Kto zaś z książkami obcować nie chce, na 1 żywot jest skazany.” &lt;br /&gt;Bibliotekarka to uduchowiona dziewczyna, przewodniczka, która prowadzi do tego bogatego świata. &lt;br /&gt;Warto sięgnąć po tę książkę. Piękno i wartości zawodu bibliotekarza połączone z poetyckością i kreatywnością.  Ewa Busse-Turczyńska, Lila Kucfir, Agata Maria Kyzioł, Magdalena Krytkowska, Beata Polkowska. &lt;br /&gt;Opracowania antologii podjęła się Dorota Szumilas, znana poetka i dziennikarka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeśli czegoś brakuje w antologii, to może wierszy Barbary Osuchowskiej, dobrej poetki, która przez kilka lat pracowała w Bibliotece. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Antologia otrzymała tytuł „Podróże”. &lt;br /&gt;„Poezja jest podróżą. Podróżą do świata metafor i myśli płynących z głębi duszy i serca. Bibliotekarstwo też jest podróżą… informacji. Umożliwia jej przekaz i dotarcie czytelników do zasobów kultury. A tak w ogóle, to całe życie człowieka jest podróżą… z całym bagażem radości i smutków, pracy i odpoczynku, pasji i ich realizacji, uczuć. Podróż jest w jakimś stopniu niewiadomą, bo w podróży wszystko zdarzyć się może…”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszm do lektury. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danuśka Błaszak&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-6987652812178122976?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/6987652812178122976/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=6987652812178122976' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/6987652812178122976'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/6987652812178122976'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2009/08/o-antologii-poetek-bibliotekarek.html' title='O antologii poetek bibliotekarek'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/SnZoVKUTFuI/AAAAAAAAAB4/chFGPMNf1iw/s72-c/antologiabibliotekarek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-3077351728563245498</id><published>2009-07-29T17:16:00.000-07:00</published><updated>2009-07-29T17:18:44.632-07:00</updated><title type='text'>Poezja nieba. Isiu Lupa - mistrz paralotni</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/SnDms-QUKLI/AAAAAAAAABw/1rgOBowE9DA/s1600-h/isiulupa.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 92px; height: 100px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/SnDms-QUKLI/AAAAAAAAABw/1rgOBowE9DA/s320/isiulupa.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364040816498321586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/SnDmlC9iiZI/AAAAAAAAABo/fOGdJKS7Ow0/s1600-h/paralotnia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/SnDmlC9iiZI/AAAAAAAAABo/fOGdJKS7Ow0/s320/paralotnia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364040680322795922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;o niebie i pilotach (;- &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paralotnia. &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet nie wiedzialam, jak taka paralotnia wyglada. Agnieszka Heman powiedziala:&lt;br /&gt; - Słyszałam o kursie paralotniowym. Zawsze chciałaś latać.&lt;br /&gt;Zdziwiłam się, że chciałam latać. Skąd jej przyszło do głowy. &lt;br /&gt;Znalazłam telefon jakiegoś intruktora. &lt;br /&gt; - Chciałam raz w życiu znaleźć się w powietrzu – powiedziała. 1&lt;br /&gt; - Jeden lot, to jest do zrobienia. Ale wie pani, to wciąga. &lt;br /&gt;I wciągnęło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój pierwszy lot, kilka sekund na paralotni, z małej górki. I szczęście bez granic. &lt;br /&gt;Kawałek szmatki nad głową. I harmonia z naturą. Jak wyczujesz dobry wiatr, polecisz do góry, albo od Bałtyku do Tatr. A jak złe wiatry skotłują szmatkę jak suszarka pranie... Myślę, że paralotnie są trochę niebezpieczne. Niektórzy próbują paralotni z silnikiem. Mówią na to „z napędem” albo w skrócie PPG. Nieważne od czego ten skrót. Niezależność od wiatru? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałam teraz przedstwić paralotniarza, jednego z najlepszych. Ireneusz Lupa, albo po prostu Isiu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ireneusz Lupa. Na paralotniach lata od 1996 roku. Latał na Slowacji, w Słowenii, Niemczech, Austrii, Wielkiej Brytanii, we Wloszech i na Łotwie, w Estonii i Czechach.Latał z napędem reklamowo dla takich firm jak min. TPSA, PKO BP, Radio Merkury czy Invest Bank. W charakterze Kierownika Sportowego brał udział oraz organizowal kilkakrotnie Mistrzostwa Polski PPG, Zloty PPG w Żninie oraz cykl "Festiwali wiatru". Jako instruktor prowadził kursy paralotniowe w Polsce oraz na Łotwie. Od 2003 roku powrócił do intensywnego latania bez napędu odkrywając na nowo uroki tych wszystkich miejsc począwszy od rodzinnych Beskidów poprzez Alpy do Sudetów i Karkonoszy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życiorys imponuje. Isiu nie mówił o strachu, tylko że czuje respekt. &lt;br /&gt;POczucie wolności. I coś znacznie więcej. &lt;br /&gt;Jak go wciągnęło?  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ireneusz Lupa&lt;br /&gt;Impresje &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Właściwie to nie wiem jak to wszystko się zaczęło. Gdzie ten ciąg przyczynowo-skutkowy ruszył. Może zaczął się dawno temu kiedy dostałem pierwszy samolot do sklejania. Wielki radziecki „pasażer” sklejany razem z ojcem. A może przyszedł do mnie wraz z wiejącym wiatrem, wspomagany pragnieniem wolności. Świadomością że tylko 6 stopni swobody pozwala uwolnić ducha. Potem przyszła nieśmiałość, tęskne spojrzenia za ptakami, westchnienia za przestrzenią tłumione szarością dnia codziennego. I tylko czasami coś kłuło w sercu gdy wiatr hulając grał na kominie. „Składnica harcerska”, tajemnicze i pociągające miejsce gdzie można było znaleźć wszystko. Listewki, pergamin, klej, farby i modelarską gumę. Miejsce gdzie zaczynało się życie każdego latawca. Gdzie rozpalony wzrok ku przerażeniu rodziców wędrował po wszystkich tych cudach których posiadanie zbliżało do celu. Celu bardziej głębszego niż budowa latawca, sklejenie modelu. Celu którego wówczas jeszcze nie znałem. Ukrytego za najwyższymi półkami których nie sięgałem&lt;br /&gt;Potem przyszedł dziwny czas. Czas szukania miejsca w życiu, podejmowania decyzji, kształtowania rzeczywistości. Przyszły pierwsze uniesienia, miłości i pragnienia. Ale to jedno nadal tam było. Czekało spokojnie wiedząc że jest istotą rzeczy. &lt;br /&gt;I nadszedł ten dzień, dzień w którym nogi rozstały się z ziemią. Kiedy adrenalina ruszyła tłumiąc strach świadomością osiągnięcia celu. &lt;br /&gt;Ireneusz Lupa&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-3077351728563245498?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/3077351728563245498/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=3077351728563245498' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/3077351728563245498'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/3077351728563245498'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2009/07/poezja-nieba-isiu-lupa-mistrz-paralotni.html' title='Poezja nieba. Isiu Lupa - mistrz paralotni'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/SnDms-QUKLI/AAAAAAAAABw/1rgOBowE9DA/s72-c/isiulupa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-5324866295881055117</id><published>2009-07-22T16:36:00.000-07:00</published><updated>2009-07-22T16:39:01.682-07:00</updated><title type='text'>Jerzy Auguścik - pilot szybowcowy i poeta.</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/Smei6_rNhlI/AAAAAAAAABY/edFKzGSkOE0/s1600-h/jerzyauguscik.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 100px; height: 75px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/Smei6_rNhlI/AAAAAAAAABY/edFKzGSkOE0/s320/jerzyauguscik.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361433015816652370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;z cyklu: &lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Danuśka Błaszak o niebie i pilotach (;- &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jerzy Auguścik - pilot szybowcowy i poeta. &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jacy są piloci? Wielu pilotów, których znam, niebo wabi. Mnie też wabi. Niebo jest poezją, chwilą szczęścia. &lt;br /&gt;Kiedy Roxanne Lupo była moją szefową, zadzwoniła do mnie raz i drugi, a potem znowu...&lt;br /&gt; - Znowu jesteś na lotnisku? – zdziwiła się. – To uzależnienie.&lt;br /&gt; – Żaden nałóg – obruszyłam się. – Po prostu robię licencję spadochronową. &lt;br /&gt; - Kiedyś kupiłam skok w tandemie – powiedziała z namysłem. – To rzeczywiście jakieś... religijne uczucie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmawiałam z Jerzym Auguścikiem. Szybowce. Podziwiam jego filmy na youtube. Jego kanał na youtube nazywa się rexa007. Pilot i zarazem poeta. &lt;br /&gt;Mieszkam na Florydzie, szybowce znam z Polski. Lekkie, ciche, o szlachetnym kształcie. Mało kto tutaj w Ameryce wierzy, że ja też latałam na szybowcach, samolotach bez silnika. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt; - Czy zawsze chciałeś latać? Jak byłeś dzieckiem to też chciałeś? &lt;br /&gt; - Tak, pamiętam. Leżałem na łące i oglądałem samoloty, myśląc, że kiedyś może i ja polecę.  &lt;br /&gt; - I kiedy poleciałeś? &lt;br /&gt; - Jak miałem 18 lat, a po raz drugi w tym samym tygodnu bo mi się spodobalo. Po pierwszym locie szybowcem musiałem zakomunikować wszystkim tą super wiadomość. Mój wzrok wciąż był skierowany w niebo i już wtedy wciąż się uśmiechałem na samą myśl o tym. I tak pozostało do tej pory. Szybowce to moja pasja.  &lt;br /&gt; - Czy kiedys się bałeś w powietrzu? &lt;br /&gt; - Nigdy się nie bałem latać, bo to było moje marzenie. Właśnie w powietrzu poczułem prawdziwą wolność. Niebo ponad chmurami jest śliczne. Czuje się tę wolność naprawdę. &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Poniżej jeden z wierszy Jerzego Auguścika:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;W każdym z Nas są skrzydła, &lt;br /&gt;na których dusza może szybować. &lt;br /&gt;W każdym z Nas są marzenia, &lt;br /&gt;które możemy zrealizować. &lt;br /&gt;W każdym z Nas są te siły, &lt;br /&gt;która sprawią, że wszystko możliwe. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym z Nas jest serce, &lt;br /&gt;które też może być szczęśliwe. &lt;br /&gt;W każdym z Nas jest tak wiele, &lt;br /&gt;a kiedy w swoje siły uwierzymy &lt;br /&gt;Wszystko to, czego bardzo pragniemy, &lt;br /&gt;na pewno spełnimy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do filmów szybowcowych na youtube - rexa007. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danuśka Błaszak&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-5324866295881055117?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/5324866295881055117/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=5324866295881055117' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/5324866295881055117'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/5324866295881055117'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2009/07/jerzy-auguscik-pilot-szybowcowy-i-poeta.html' title='Jerzy Auguścik - pilot szybowcowy i poeta.'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/Smei6_rNhlI/AAAAAAAAABY/edFKzGSkOE0/s72-c/jerzyauguscik.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-8178462911921774830</id><published>2009-05-17T18:38:00.000-07:00</published><updated>2009-05-17T18:39:42.753-07:00</updated><title type='text'>Wiesław Ciesielski - nagroda UNESCO 2009</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Alternatywne recenzje Danuski Błaszak&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Orlando, 18 maja 2009&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;recenzja książki poetyckiej Wiesława Ciesielskiego „Już raz widziane”&lt;br /&gt;wiersze polskie i angielskie.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Czy wszystkie wiersze tłumaczyła Ania Chomczyk, jedna z najlepszych tłumaczek? Nie jestem pewna. Ale to są dobre, profesjonalne tłumaczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagroda UNESCO 2009 – czyli najlepszy tomik roku 2009.&lt;br /&gt;Trudne wiersze. Ale i tak dobrze się czyta. Bo to są uczciwe wiersze. Żadna zabawa słowem, żadna kpina, i nie jakieś tam wprawki lingwistystyczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W wierszach przenikają się znaczenia. Trudna poezja, pochwalona z najwyższym uznaniem przez najbardziej uznanych recenzentów. Patrzę na tomik, na miłą dedykację dla mnie.&lt;br /&gt;Siadam wygodnie. Jeszcze bolą mnie mięśnie po tym jak lądowałam awaryjnie 22 kwietnia. Kawał czasu, a jeszcze boli. Patrzę przez okno na niebo: wysoko wypiętrzone kumulusy, złote nici słońca. I tak sobie myślę: czy Ciesielski też lata? Spadochron, paralotnia, a może samolot?&lt;br /&gt;Patrzę na niebo, patrzę na tomik:&lt;br /&gt;str. 82,&lt;br /&gt;„Przeszedłem kurs pilotażu ziemią”.&lt;br /&gt;Lecimy poprzez kosmos z pilotem Ciesielskim. Czy do raju, czy do lepszego wszechświata?&lt;br /&gt;str. 82:&lt;br /&gt;„Będę musiał na chwilę wylądować&lt;br /&gt;w miejscu, gdzie toczy się wojna,&lt;br /&gt;w samym sercu ludzkości.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na kursie Ziemi do lepszego świata nie zapominajmy o ziemskich sprawach, sięgnijmy do serca ludzkości.&lt;br /&gt;Czasami poeci mają moc pilotażu ziemią. I Ciesielski, świadom mocy swojej, w pychę nie wpada.&lt;br /&gt;str. 84: „rozdeptać wszechświat to zadanie na miarę&lt;br /&gt;nowych czasów”&lt;br /&gt;Rozdeptać wszechświat, a może polecieć w zlą stronę, daleko od odwiecznych ideałów.&lt;br /&gt;„na co mi podmuch wiatru w prochy ideałów/rozdeptać ziemię”&lt;br /&gt;„udeptywania nowy konstelacji,&lt;br /&gt;nowych mgławic, nowych światów.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masuję obolałe mięśnie. Oj, wiem, lekceważenie ideałów, jak na przykład lądowanie z wiatrem, może doprowadzić do zderzenia ciała ze światem, czy też do rozdeptania wszechświata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiernośc ideałom. Ciesielski sięga do źródeł (str. 10)&lt;br /&gt;„ moja mama była jak ojczyzna&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;gdy umarła&lt;br /&gt;poczułem się jak poeta bez kraju&lt;br /&gt;(..)&lt;br /&gt;bez miejsca i czasu potrzebnego&lt;br /&gt;na podgrzanie zupy, pokrojenie chleba”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ukrzyżowany Chrystus, poezja Norwida...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Słowa, których sens starają się&lt;br /&gt;zmienić następne pokolenia&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;I wtedy krzyczą w nas najgłośniej:&lt;br /&gt;Odpowiednie dać rzeczy słowo!”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poezja wszechświata, nawiązania do światowej kultury, analiza ludzkich problemów – „do serca ludzkości”.&lt;br /&gt;Poznanie, zrozumienie wszechświata, planet, satelitów i ludzi – może być silną emocją, trudne, bolesne – tak sobie myślę.&lt;br /&gt;Ciesielski napisał: (str. 30)&lt;br /&gt;„próbuję zbliżyć się do drugiej strony księżyca&lt;br /&gt;ostrożnie, aby nie oszaleć”&lt;br /&gt;Z miłością do świata, do ludzi:”po szorstkiej skórze ciała&lt;br /&gt;ustami przebiegnę.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piękny jest wiersz „krajobraz ciała” str. 20.&lt;br /&gt;Warto przeczytać cały wiersz, całą książkę, nie tylko fragmenty, które przytaczam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„ Jak bardzo chciałem zamieszkać u wybrzeży ciała,&lt;br /&gt;tam gdzie rozpościera sie bajeczny krajobraz kosmosu&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;zapalony płomyk donieść do ust&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;rozsmakować się w rozkoszy i obudzić zwierzę,&lt;br /&gt;czarną bestię pożądania&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;„Nauczmy małe dziecię usypiania przy piersi,&lt;br /&gt;nauczmy umierania cichego i wiecznego,&lt;br /&gt;nauczmy krajobrazu ciała”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze jeden mój ulubiony wiersz „Przepowiednia czasu mego”, str. 12.&lt;br /&gt;Warto przeczytać, wczytać sie w inne wiersze... Polecam lekturę tego tomiku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lubię być sobie „sterem, żeglarzem, okrętem”. Ale fajnie, że nasza ziemia ma dobrego pilota. Oddaję stery Ciesielskiemu, z dużym uznaniem dla wierszy mądrych i uczciwych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danuśka Błaszak&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-8178462911921774830?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/8178462911921774830/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=8178462911921774830' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/8178462911921774830'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/8178462911921774830'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2009/05/wiesaw-ciesielski-nagroda-unesco-2009.html' title='Wiesław Ciesielski - nagroda UNESCO 2009'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-2223047850990267274</id><published>2009-05-12T17:52:00.000-07:00</published><updated>2009-05-12T17:54:02.620-07:00</updated><title type='text'>Książka poetycka Zofii Korzeńskiej „Musi być sens przecież”</title><content type='html'>Recenzje alternatywne Danuśki Błaszak&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka poetycka Zofii Korzeńskiej „Musi być sens przecież”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka wydana w roku 2004 w Kielcach, dedykacja dla mnie z roku 2006. I co z tego, że nie piszę o najnowszych książkach. Te są ponadczasowe. A poezja Zofii Korzeńskiej jest z tych najpiękniejszych najwartościowszych – będziemy czytać za sto i dwieście lat. Jak rozmowę serca z sercem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja 22 kwietnia 2009 poczułam, że to mogło być o mnie.&lt;br /&gt;„Mój dzbanek, który dałeś mi Panie, w którym siebie niosę,&lt;br /&gt;zaczyna już pękać” (str.11).&lt;br /&gt;Wylądowałam w Sebastianie z wiatrem zamiast pod wiatr. Sunęłam po trawie lotniska z dziką prędkością, wpadłam w jakiś głupi dół, uderzyłam w to głową. Mój dzbanek był bliski pęknięcia. Dobrze, że byłam w kasku. Amanda myślała, że mój dzbanek pękł. Mam nadzieję, że nie uszkodziłam wypożyczonego spadochronu.&lt;br /&gt;W samolocie jedna spadochroniarka była bez kasku. Blondynka w kucykach związanych takimi gumkami, których używa się do pakowania samolotu. Kask nie jest obowiązkowy. Dobrze, że ja byłam w kasku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc zastanowiłam się egzystencjalnie nad moim dzbankiem... Jak się człowiek zaczyna zastanawiać nad takimi sprawami, to często ogarnia niepokój. Ciekawa metafora ten dzbanek. Nie po prostu dusza w ciele...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zofia Korzeńska w swojej książce poetyckiej też się zastanawia egzystencjanie.&lt;br /&gt; „musi być sens przecież”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co skaczę, zastanawiam się. Świat jest taki piękny. Co powoduje naszą zachłanność na piękno.Czy to ma sens?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zofia Korzeńska napisała:&lt;br /&gt;„ Po co mi zatem dajesz jeszcze, Panie,&lt;br /&gt;tę ciekawość świata (...)&lt;br /&gt;Ta dziwna ciekawość świata i zachłanność piękna&lt;br /&gt;musi mieć sens przecież” (str. 5).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawia mnie słowo „jeszcze”. Oczywiście wśród 5 etapów umierania w modelu Kubler-Ross występuje „depresja” i „pogodzenie się ze śmiercią”. Ale nawet przy nieuleczalnych chorobach etapy umierania nie zawsze występują w podanej przez kolejności. Myślę, że człowiek zawsze taki jest, ciekawy świata i zachłanny na piękno. A czasami najzdrowszy nawet człowiek czuje, że nic mu się nie chce. Czasami brakuje tej iskry.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„jak można ją rozniecić?” – pisze poetka. (str. 12)&lt;br /&gt;‘Swoim ostrzem utkwi czasem&lt;br /&gt;w mule jałowych i nijakich myśli,&lt;br /&gt;zdrętwiałych treści i pragnień.&lt;br /&gt;Jak ją wydobyć ze szlamu&lt;br /&gt;tych starych czuć i pojęć?” (str. 12).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiara jest tym, co góry przenosi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Czy znajdę w sobie taką wiarę&lt;br /&gt; - choćby jak ziarnko ewangelicznej gorczycy –&lt;br /&gt;aby przesunąć górę żulu w sobie (...)&lt;br /&gt;pyta poetka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Tyś tego dokonał, Nikodemie,&lt;br /&gt;bo ci Chrystus pomógł” (str. 12).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużo pytań do Boga. Śmiech z buntownikow. Co daje, dokąd prowadzi bunt na stworcę?&lt;br /&gt;„nie wikłaj poeto świata już powikłanego&lt;br /&gt;zrobili to Adam i Ewa (str. 56)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Pouczać Pana Boga?” (str. 80)&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;„Prawdę i szczęście światu niesie?&lt;br /&gt;Czy ludzką dolę poprawia? znowu pytam”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poetka odrzuca bunt, lecz nie daje odpowiedzi na pytania. Zofia Korzeńska nie pisze z pozycji osoby wszystkowiedzącej. Nie poucza. Również jej poezja rzadko przyjmuje postać wygładzoną lub zwartą. To jest poszukiwanie zrozumienia – jak już pisałam: rozmowa serca z sercem. Człowiek występuje w jednym wierszu jako pyłek a wietrze (str.60), w innym jako królewicz, dziecko Pana Boga, umiłowane, z aniołem stróżem u boku.&lt;br /&gt;Poetka odrzuca bunt. Poetka pisze (str. 60)&lt;br /&gt;„Ja nie chcę!&lt;br /&gt;Chce mi się krzycześ! Nie, nie krzyczeć,&lt;br /&gt;wyć mi się chce jak zgłodniałej wilczycy:&lt;br /&gt;z całej ludzkiej mocy – gardłem wszystkich stworzeń,&lt;br /&gt;by cały wszechświat usłyszał i przestał być zimny”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tej ksiące poetyckiej można znależć bogactwo poza granice ludzkiego istnienia. Warto kupić tę książkę. Warto czytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... A ja przed chwilą dostałam e-mail od medalisty we free-fall, instruktora spadochroniarstwa. Organizuje w lipcu szkolenie i pyta, czy dołączę. No pewnie.&lt;br /&gt;Patrzę na jeszcze jeden wiersz Zofii Korzeńskiej: (str. 88)&lt;br /&gt;„Dzięki ci Panie Boże za nieustanny głód życia&lt;br /&gt;i moje smaki życia, którymi mnie darzysz&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;za dni jasne, słoneczne,&lt;br /&gt;ale  za chmurne, deszczowe –&lt;br /&gt;bez nich bym nie wzrastała ku Sobie i bliźnim.&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;Dzięki Ci za to jeszcze, czego już nie pamiętam i nie wiem”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecieć jak pyłek na wietrze. Rozumieć wiatr, znaleźć harmonię z niebem i ziemią. Mieć anioła stróża, anioły u boków.... Musi być sens przecież.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danuśka Błaszak&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Zapraszam do lektury książki,a także do przedmowy napisanej przez Zdzisława Antolskiego. Fajnie to napisał. Jak rozmowa serca z sercem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-2223047850990267274?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/2223047850990267274/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=2223047850990267274' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/2223047850990267274'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/2223047850990267274'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2009/05/ksiazka-poetycka-zofii-korzenskiej-musi.html' title='Książka poetycka Zofii Korzeńskiej „Musi być sens przecież”'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-6148436042102969278</id><published>2009-05-04T18:22:00.000-07:00</published><updated>2009-05-04T18:24:47.722-07:00</updated><title type='text'>O tomiku Ewy Zelenay</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Alternatywne recenzje Danuśki Błaszak&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O tomiku Ewy Zelenay&lt;br /&gt;„Wiosenne wypalanie traw”2007&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Tomik został nagrodzony w 2008 nagrodą im. Jana Twardowskiego, za najciekawszy tomik.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ewa załapała się na wiele prestiżowych nagród. Umie tak napisać, że trafia do człowieka. Poznałam Ewę dawno temu na konkursie organizowanym przez poetyckie Wojska Lotnicze. Wygrała Ikara, a ja zajęłam tylko trzecie miejsce. Ja już kiedyś przedtem dostałam statuetkę Ikara, ale dostać drugą byłoby fajnie. Niestety nie udało mi się załapać na drugiego Ikara.&lt;br /&gt;Ewa wygrała banalnym opowiadaniem o pantofelkach stewardessy, sprowadzając swoje doświadczenia zawodowe do jakichś ohydnych twardych buciorów i oczywiście wcale mi się nie podobało, że moje wiersze o bohaterskich wypadkach lotniczych mojego przyjaciela nie wygrały. Inne wiersze lotników też mówiły o wielkich sprawach, a nie o jakichś tam pantofelkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tamten konkurs odbył się dawno temu. A na Warszawskiej Jesieni Poezji spotkałam Ewę znowu. Jechałyśmy na spotkanie literackie w tym samym mikrobusie, pełnym przecudnych opowieści, wsród których Ewy opowieść lotnicza o samolocie z Berlina, który na Okęciu zawadził skrzydłem o górkę – to było niesamowite słuchać o ewakuacji pasażerów, profesjonalizm przeplatany poczcuiem humoru...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz mam przed sobą ten tomik. Wiosenne wypalanie traw. Trawa odrasta świeża, A że coś przy okazji spłonie, umrze dla dobra świeżej trawy – to tylko efekt uboczny.&lt;br /&gt;„na jednym metrze świata sto pięćdziesiąt śmierci (...) stopionych pancerzyków i zwęglonych ciałek/ norek, schowków, lęgowisk uwięzionych w dymie”&lt;br /&gt;I ten tomik jest właśnie taki. Wielkie sprawy nie przesłaniają człowieka.  Początkowe wiersze tomiku krytykują statystykę, „kwestinariusze życia”. Człowiek nie jest liczbą, nie jest też tylko skórą.&lt;br /&gt;„Tyle skór rozmaitych&lt;br /&gt;na chudym grzbiecie świata”&lt;br /&gt;Wiersze są empatyczne. Mówią o ludziach, o indywidualnych reakcjach na kryzys ekonomiczny, na wydarzenia polityczne...&lt;br /&gt;Odrodzona świeża trawa, zielona pewnie i pachnąca wiosną. I potem wiersz o Syzyfie.&lt;br /&gt;„urodzony/karmiony/pogrzebany przez ziemię// na wieczne odradzanie/ na wieczne nieodpoczywanie”. (str. 27)&lt;br /&gt;Pesymizm. Odradzanie trawy, odradzanie się Syzyfa, kosztem zczęścia zwęglonych żuków i owadów. Odrodzenie by znowu wykonać niepotrzebną nikomu syzyfową pracę.&lt;br /&gt;Zwierzęta zabijane, by ludzie mogli świętować. Karp na wigilię. prosiak z jabłkiem w pysku na święta.&lt;br /&gt;„upieczpne, rumiane/ pokrojone, podane/na złoconych półmiskach/ świąt czekają”. (str. 16)&lt;br /&gt;„nowy wiek zaczyna się od początku (...) pijany stół/ niedopałki historii”&lt;br /&gt;(str. 17)&lt;br /&gt;Wojny w imię Boga. Śmierć w imię Boga...&lt;br /&gt;I są te detale życia, z które składają się na pełne życie. Torebka, poranna herbata, wyblakłe krzesełka. Tak jak pantofelki stewardessy wypełniły bogactwo dawnego konkursu Wojsk Lotniczych.&lt;br /&gt;Warto przeczytać cały tomik, skupić się nad każdym wierszem. Zachęcam do lektury.&lt;br /&gt;Jeden z ostatnich wierszy tego tomiku nosi tytuł „daj mi jescze jedną główną rolę”&lt;br /&gt;„(...) zatańcz ze mną jeszcze raz,/ zagraj mi pieknego walca,/ do utraty tchu”.&lt;br /&gt;I pieknych beztroskich ról Ewie życzę. Zostawić na chwilkę odpowiedzialność za cały świat, zbyt duże zrozumienie nieszczęść. Wielu głównych ról, bogatych w zaraźliwą radość, szczęście docierające do małych zwierzątek, do ludzi, do całego swiata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danuśka Błaszak&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-6148436042102969278?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/6148436042102969278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=6148436042102969278' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/6148436042102969278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/6148436042102969278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2009/05/o-tomiku-ewy-zelenay.html' title='O tomiku Ewy Zelenay'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-3827249887612171603</id><published>2009-05-03T12:39:00.000-07:00</published><updated>2009-05-03T12:42:50.235-07:00</updated><title type='text'>Recenzja tomiku Borysa Russko</title><content type='html'>&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;Alternatywne recenzje Danuśki Błaszak&lt;br /&gt;Recenzja tomiku Borysa Russko „Cztery pory roku”&lt;br /&gt;Białowieża 200&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Las. 132 strony dość krotkich wierszy. Las jest jednorodny. Nawet nie spacer po lesie. Delikatne obrazy ukazują się jak slajdy.&lt;br /&gt;Las jako las. Prawie bezludny las.&lt;br /&gt;Kocham las, spacery po lesie. Ale nigdy nie pryzszło mi do głowy, że mogłabym napisać o lesie ponad sto wierszy – i każdy inny.&lt;br /&gt;Czy poeta miał na myśli jakiś przekaz metaforyczny? Zmieniaja się pory roku. Mój las w moich wierszach był zawsze spacerem, wędrówką. Las Borysa Russko jest na każdym wierszu – na każdym slajdzie – zatrzymaniem i obserwacją.&lt;br /&gt;„ptak usiadl na progu wiosny&lt;br /&gt;a ziarno w skorupie&lt;br /&gt;i korzen we snie.&lt;br /&gt;rzeką biegnie&lt;br /&gt;głuchy łoskot&lt;br /&gt;pękającej zimy&lt;br /&gt;i obłoki zapachniały południem”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ważne jest, żeby umieć słuchać. patrzeć. Może ja za szybko chodzę i brakuje mi tego spokojnego słuchania. Zagłuszam te refleksyjne slajdy tupotem butów. A teraz czytam trochę z niedowierzaniem. Bo najczęściej jeśli poeta pisze o lesie, to ma na myśli jakieś metafory. Czy można pisać po prostu o lesie?&lt;br /&gt;Tomik zaczyna sie wiosną i jak napisał sławny krytyk, Waldemar Smaszcz, w przedmowie do tomiku: nie wszystkie pory roku poeta lubi jednakowo.&lt;br /&gt;I co on lubi? Wiosnę na pewno.&lt;br /&gt;I w wierszach wiosennych znalazłam człowieka, nie tylko przyrodę. To jest dziewczyna, opisana tak delikatnie, że aż boję się o tym pisać. Wzruszenia dotyczą przyrody, a słowo dziewczyna pojawia się i pozostaje w całkowitej harmonii z wiosną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lato jest dojrzewaniem, kontynuacją.&lt;br /&gt;Wrzesień:&lt;br /&gt;„Światło i cienie&lt;br /&gt;są sobie równe.&lt;br /&gt;W cieple na pół&lt;br /&gt;i w chłodzie na pół&lt;br /&gt;dojrzewa korzenny owoc ziemi.&lt;br /&gt;Wpatruję się w twarz września&lt;br /&gt;jak w twarz&lt;br /&gt;dojrzałej kobiety.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I może on nie lubi tej dojrzałej kobiety tak bardzo jak lubił młodą dziewczynę. No bo jeśli Smaszcz napisał, że on nie lubi wszystkich pór roku jednakowo...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja kocham las jako las. I kocham ostatni wiersz tomiku&lt;br /&gt;„Mróz czyści przeźroczystość&lt;br /&gt;aż do bólu oczu.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I widzę las czytając te wiersze. I wiem, jak oczy czują się w czasie mrozu. I dużo gwiazd na niebie – z dala od miast.&lt;br /&gt;„Z grzebienia wydm&lt;br /&gt;wiatr wyczesuje&lt;br /&gt;śnieżną pieśń.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I kocham zapach ziemi budzącej się z wiosną. I jeśli myślę o ludziach i o przyrodzie... na wiosnę znowu będę dziewicą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danuśka Błaszak&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-3827249887612171603?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/3827249887612171603/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=3827249887612171603' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/3827249887612171603'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/3827249887612171603'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2009/05/recenzja-tomiku-borysa-russko.html' title='Recenzja tomiku Borysa Russko'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-7289369448282676389</id><published>2009-05-03T11:56:00.000-07:00</published><updated>2009-05-03T12:00:04.066-07:00</updated><title type='text'>tomik Bogdana Bartnikowskiego</title><content type='html'>Alternatywne recenzje Danuśki Błaszak&lt;br /&gt;tomik Bogdana Bartnikowskiego&lt;br /&gt;„strofy jesienne”, 1999&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodatek do recenzji napisany 22 kwietnia 2009.&lt;br /&gt;Napisałam tę recenzję wczoraj. I teraz w brodę sobie pluję, że tę recenzję napisałam.&lt;br /&gt;Nie należy igrać z losem. Wściekła jestem na siebie. Bo w tomiku Bartnikowskiego było dużo o wypadkach lotniczych, o śmierci lotników. Piękna głęboka poezja. I może pisałam o śmierci bez należytej powagi. Albo wręcz przeciwnie: może zbyt poważnie wczułam się w te wzruszające wiersze.&lt;br /&gt;Dzisiaj, tzn. w środę 22 kwietnia zrobiłam głupi błąd przy lądowaniu i Amanda Owens myślała, że się zabiłam. Pociagnęło mnie po trawie z kosmiczną predkością i poprzez jakis dolek (po jaką cholerę są dolki na lotniskach?) Walnęłam głową w ten dołek, spowodowałam ogromną chmurę kurzu. Dobrze, że byłam w kasku. Boli mnie wszystko i wstyd okropny, jak ja im się potem pokażę.  &lt;br /&gt;Ja naprawdę myślę, że to trochę przez ten tomik. Mówienie czy pisanie o śmierci czasami uruchamia jakies programy w mózgu prowadzące do śmierci. Statystyki potwierdzają; np. śmierć sławnego aktora, o której się dużo mówi, powoduje nie tylko wzrost liczy samobójstw, ale takze liczby wypadków. Jakoś tak. Naprawdę widziałam te statystyki.&lt;br /&gt;Czy omijać tematy, które mogą uruchomić zabójcze programy mózgu? Nie wiem. Moze potrzebne jakieś inne podejście do tego.&lt;br /&gt;Dzisiaj myślałam nawet, serio, żeby usunąć tę recenzję z komputera. Nie usunęłam.&lt;br /&gt;... Pierwszy raz w życiu widziałam twarz Amandy bez uśmiechu. I co ja teraz zrobię?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Recenzja tomiku napisana 21 kwietnia&lt;br /&gt;„Strofy jesienne” Bogdana Bartnikowskiego to tomik chmurny. Poeta napisał, „jakoś mi trudno wejść w tę jesień” (str. 10). Ścieżki życia, powtarzający się motyw drogi. Droga na lądzie, w powietrzu, plynacy statek... Chmura jesieni zasłania widok.&lt;br /&gt;Co dalej?&lt;br /&gt;„nic się dziś nie zdarzy/ to pewne”.&lt;br /&gt;Poeta przekomarza się z przyszłością. A może rzeczywiście nic się nie zdarzy.&lt;br /&gt;Peta zatrzymuje się i patrzy wstecz.&lt;br /&gt;„spojrzec wsecz na drodze” (str. 18).&lt;br /&gt;W spojrzeniu wstecz ból, smierć, Powstanie Warszawskie, topole w Birkenau...&lt;br /&gt;+++&lt;br /&gt;Czytam wiersze i myślę, że szanuję tego poetę. I myślę o teorii dezintegracji pozytywnej Kazimierza Dąbrowskiego. Najwyższy stopień rozwoju - empatia, patriotyzm, odpowiedzialność za innych ludzi. i jakiś wzruszający brak egocentryzmu.&lt;br /&gt;„moja muza&lt;br /&gt;która&lt;br /&gt;potem nagle odchodzi... bo przeciez&lt;br /&gt;nie tylko do mnie przyleciala tej nocy”. (str. 41, ostatni wiersz tomiku).&lt;br /&gt;+++&lt;br /&gt;Ja nie jestem taka. Nie brakuje mi egocentryzmu. Wciągaja mnie wiersze samolotowe, ale wtedy myślę o sobie i wyobrażam sobie, że latam.&lt;br /&gt;Poeta leci nad Głogowem, sprawdza na mapie „landmarks”: rzeka, sieć ulic... patrzy na&lt;br /&gt;„domy które ożyły&lt;br /&gt;na ludzi którzy przybyli&lt;br /&gt;by się na co dzień trudzić” (str. 12)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja myślę o sobie, nie o losie spoleczeństw. Wyobrażam sobie, że lecę nad Sebastianem.&lt;br /&gt;Patrzę na poludnie: domki, domki. Wielu złych ludzi tam mieszka, którzy pobudowali się koło lotniska, a teraz boją się, ze samolot może spaść z nieba z ogniem na ich domy. Coraz wiecej restrykcji w lataniu nad terenem zabudowanym.&lt;br /&gt;Patrze na zachód, Sebastian River, rzeka meandruje wsrod tropikalnych lasow. Przecudowna rzeka, cudowna na kajaki, tylko troche boję się aligatorów.&lt;br /&gt;+++&lt;br /&gt;Wiersze Bartnikowskiego są smutne. W jesiennej chmurze odbija się śmierć. Polegli lotnicy. (wiersz „w locie”, potem wiersz „Deblin”).&lt;br /&gt;Jesienny dzień. Chmury nisko, nikt nie lata. Tylko wspomnien tloczno, a może oni tam sa naprawdę. Zmarli lotnicy na „landing pattern”, podchodzą do lądowania.&lt;br /&gt;„i dzśs gdy nie ma lotów&lt;br /&gt;choć trudno w to uwierzyć&lt;br /&gt;ale ciasno jest na kręgu&lt;br /&gt;nad lotniskiem” (str. 29).&lt;br /&gt;+++&lt;br /&gt;Raz tylko byłam w Dęblinie. Jechałam pociągiem z moją córką, która wtedy była malutka. I przegapiłam przystanek „Warszawa” i wysiadłam w Dęblinie. I to było wzrusząjace znależć się na chwilę w tym sławnym mieście.&lt;br /&gt;„Ciasno na kręgu”. Wierzę, że zmarli są często razem z nami.&lt;br /&gt;+++&lt;br /&gt;„rozpoznanie pogody” str. 32.&lt;br /&gt;„mogłeś powiedzieć&lt;br /&gt;ze wtedy nie polecisz”&lt;br /&gt;nigdy nie latałam na tych niezwyklych samolotach wojskowych. Moje pierwsze latanie oprócz skokow do wody to byly paralotnie. i pierwsza lekcja z Krzyśkiem Kaczyńskim; „czasem trzeba powiedzieć: dziś nie polecę”. Rozpoznanie pogody.&lt;br /&gt;+++&lt;br /&gt;I jakaś inna lekcja paralotniowa. Inny instruktor. Dziewczyna złamała kręgosłup i helikopter zabrał ją do szpitala. Instruktor powiedział: „odcina się wisielców i żyje się nadal”. Co miało znaczyć: dziewczyna do szpitala, a my nadal latamy.&lt;br /&gt;+++&lt;br /&gt;Mój syn zapytał mnie niedawno ze zdziwieniem: „Jak to? Nie pamietasz już trzasku kości tego spadochroniarza, który zabił się obok ciebie?”&lt;br /&gt;+++&lt;br /&gt;Przychodzi wiosna i nagle spóźnione płatki śniegu zabijają wczesne wiosenne kwiaty.&lt;br /&gt;„duchy wiosennej symfonii” (str. 40)&lt;br /&gt;Przychodzi wiosna i wierzę, że istnieje droga poprzez jesień do wiosny. &lt;br /&gt;Ludzie będą nadal popełniać te same lub podobne błędy.&lt;br /&gt;„bo doświadczyłem tego nie raz&lt;br /&gt;tylko co z tego ze wiem&lt;br /&gt;jeśli jeszcze nie raz&lt;br /&gt;straszliwie trzepnę w mur” (str. 20).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będziemy popełniać te same błędy, będziemy tańczyć ze spżnionymi płatkami śniegu jak z aniołami wiosny. Ale szukajmy sposobów, żeby tragedie się nie zdarzały.&lt;br /&gt;+++&lt;br /&gt;Wracając raz jeszcze do nielotniczyh wierzy Bartnikowskiego. Wojny i okrucieństwa popełniane na ludziach też będą się powtarzać. I tu przypominam: Żadna ideologia nie jest usprawiedliwieniem masowych zbrodni. Żadne morderstwo nie zostaje popełnione dla czyjegoś dobra. Nigdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danuśka Błaszak&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-7289369448282676389?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/7289369448282676389/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=7289369448282676389' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/7289369448282676389'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/7289369448282676389'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2009/05/tomik-bogdana-bartnikowskiego.html' title='tomik Bogdana Bartnikowskiego'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-5734344829867407907</id><published>2008-12-05T06:39:00.000-08:00</published><updated>2008-12-05T06:40:59.685-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alternatywne recenzje Danuśki Błaszak'/><title type='text'>recenzja książki: Ja, Faust” - Leszka Żulińskiego</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Alternatywne recenzje Danuśki Błaszak&lt;br /&gt;Faust2008.&lt;br /&gt; &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;recenzja książki: Ja, Faust” - Leszka Żulińskiego&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wydawnictwo Nowy Świat&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Warszawa 2008&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leszek Żuliński zawsze był dla mnie za mądry. Często czytałam jego recenzje na cudzych tomikach - roiły się od trudnych słów, przeintelektualizowane filozofią i literaturoznawstwem.  Ale poprzez trudne naukowe słowa przebijała prawda, logika, emocja.  Zawsze starałam się dojść co jest tam na dnie duszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytam teraz tomik poezji Leszka Żulińskiego: "Ja, Faust". Zaczęłam czytanie już parę miesięcy temu. I staram się znaleźć drogi poprzez to bogactwo poetyckości i przeintelektualizowania.&lt;br /&gt;Najlepsze wiersze – często mają równoległe interpretacje. Jakby opisywały dwie różne drogi, albo więcej niż dwie. I dobrze, że ta poezja jest właśnie taka – ale tym trudniej o tym pisać.&lt;br /&gt;Już samo nawiązanie do Fausta rozprasza. Czy poeta nawiązuje tylko do Fausta, czy do tych innych dzieł literatury, które też nawiązywały do Fausta? Czy nawiązuje do jeszcze starszych legend niemieckich i polskich, do których nawiązywał Goethe?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo jeżeli np. Leszek Żuliński nawiązuje do mistrza i małgorzaty, to ja to zignoruję. Nie cierpię tej książki, nawet, jeśli teraz wnerwię wszystkich mistrzów i małgorzatki. Lubię tylko Kota.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytam Fausta 2008, bardzo ładnie wydana książka, z okładką projektu Agnieszki Herman.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W każdym wierszu tyle poezji, znaczeń. Napiszę teraz coś tam o moim odbiorze kilku wierszy. Analiza całości wymaga zatrudnienia gromady fachowców, kilku ryz papieru i tony długopisów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fragment wiersza "rozmowa Fausta z Bogiem" (str. 81):&lt;br /&gt;„Czy tam, w chmurach, mieszka jeszcze On/może uda się nam porozmawiać o wspólnych sprawach?// Czy wspomnieć mu o Małgorzacie (...) Mógłby (...) zawołać z góry/ „ej, Fauście, zamknij się lepiej/ w swojej pracowni szukaj kamienia filozoficznego”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małgorzata tutaj to zbiorowy bohater reportażu. Nawiązuje do wszystkich sławnych małgorzat:&lt;br /&gt;„Małgorzata wiążąca sandał/&lt;br /&gt;Małgorzata z Milo...”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie do wszystkich. Od razu zanuciłam „Małgośka mówią mi/ on niewart jednej łzy”.&lt;br /&gt;I pomyślałam o pysznych chrupiących bułeczkach, które nazywają się Małgorzatki.&lt;br /&gt;I pomyślałam o Małgorzacie Karolinie Piekarskiej. Do nich nie nawiązuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Małgorzata z tej książki poetyckiej opisana jest erotycznie.&lt;br /&gt;(str. 25) „na przykład jej lewe ucho (...)&lt;br /&gt;Albo kosmyk włosów (...)&lt;br /&gt;albo pępek na dnie którego (...)&lt;br /&gt;Ale ten najskrytszy, najbardziej wrażliwy punkt G (...)”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ładne, zmysłowe są te erotyczne opisy. Warto przeczytać cały wiersz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet filozoficzne wiersze nawiązujące do przemijania i wieczności, mówią o rzece i dorzeczach. Nawiązują do Heraklita, do sławnej teorii, że w rzece nigdy w tej samej wodzie nie złowi się drugi raz tej samej ryby. Rzeki i dorzecza, podobnie jak Morze Sargasowe, są również symbolem seksu. Podobnie węgorze z Morza Sargasowego symbolizują nie tylko wielke tajemnice świata i piękno, którego nie potrafimy zrozumieć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(str. 74) „A przecież to właśnie tam jest odwieczna prakołyska mężczyzn/ jak węgorze pną się w górę,/ by powrócić do akwenu płodności...”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzeki Żulińskiego przez chwilę nawiązują również do tragedii świata, narodu polskiego – widziane od wieków jako wartości pozytywne w polskiej literaturze. I jeśli nawiązuje do Styksu i Charona, to z właściwym polskim mesjanizmem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Przeze mnie płynie Wisła/ spienionej krwi,”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tragedie, które przez wieki wydarzały się na polskiej ziemi, nadal budzą krzyk, lub zdziwione – przerażone milczenie. Ale dalej książka jest raczej osobistą poezją, połączona z wielką filozofią. I jest to dobra poezja, którą można czytać jednocześnie jako filozofię narodu naszej planety, a również jako refleksyjne opowiadania o... podmiocie lirycznym i Małgośce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zastanawiam się nad specyfiką polskiej kultury, choć rzeki Żulińskiego płyną daleko poza polskość, płyną do całego świata. Smutek – wartość obowiązkowa dla polskiej poezji. Polskie poczucie winy? Bóg raczej kazałby zająć się wartościami intelektualnymi niż radością pieszczoty? Dlaczego poeci romantyczni tak lubili krzywdzić swoje dziewczyny? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy pragnienie wiedzy jest sprawą diabła czy Boga? Dlaczego Bog zalecił szukanie kamienia filozoficznego, a z drugiej strony: Faust kontrakt na zrozumienie swiata podpisał z diabłem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak Małgościa zerwała jabłko, w którym była wiedza i zrozumienie, to głównie dlatego, że Mefistofeles, który przyjął postać węgorza, kazał jej to zrobić. A Bóg nie chciał, żeby ludzie wiedzieli za dużo. A jednocześnie trudno rozmawiać z Bogiem o sprawach damsko-męskich. Czego chce od nas Bóg? Smutku? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(str. 81) „szukaj filozoficznego kamienia ktory wypadl mi z reki"(...) ej, Boże, po co ci ten kamien, i tak idziemy na dno,/ i tam sie wszystkiego/ dowiemy,// bo właśnie tam/ jest Nieznane.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O, nie. Odwoluję, co napisałam na początku. Wcale nie uważam, ze moim celem jest dojść, co jest na dnie duszy poety. Slowo "dno" jest denne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No bo z tego wiersza mi wynika, że świat jest smutny, dno kompletne, a jak się wiecej cos z tego swiata rozumie, i ma ten kamien filozoficzny, to jak z kamieniem u szyi wpada sie jeszcze denniej.&lt;br /&gt;Moda na smutek w poezji wcale mi sie nie podoba. Wystarczy spojrzeć na moje dyskusje z Dorotą Szumilas o smutku i radości. Ja wybieram radość. &lt;br /&gt;Bo Leszek Ż. oczywiście nie ma na myśli kolorowego dna tropikalnego morza, tylko jakieś smutne dno. Choć bo ja wiem... ta poezja jest trudna. „Akwen płodności” to dobra metafora. Jeśli czytamy uważnie, znajdujemy kolorowe koralowce egzotyczne ryby i promienie słońca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W „drugiej rozmowie z Bogiem” (str. 82), Pan Bóg jest postacią historyczną. Tak jak to się zwykło mówić o Bogu – trochę sztywna postać. Patrzy z góry „z uśmieszkiem stoika, może nawet cynika”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;On, Faust mówi do Boga: „Kazałeś kochać siebie bezwarunkwo...” Ciekawe spostrzeżenie. Rzeczywiście Bóg ze wszystkich religii tego od nas wymaga.&lt;br /&gt;„...wpatrywać się w Twój obraz i za wszystko dziękować”. &lt;br /&gt;Kłótnie z Bogiem dostaliśmy w spadku m.in. po poetach romantycznych. Poeta nawiązuje też do faktów, do historii: do krucjat, armii „siepaczy i agitatorów”, do tragedii narodów.&lt;br /&gt;(str. 82) i ze zgorszeniem patrzyli na ich dawne krucjaty, stosy/ których szloch było słychać w Auschwitz”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyznam, ze kilka lat temu, kiedy pomyślałam, że narodziny Jezusa nie były narodzinami dobra, zdziwiłam się swoim odkryciem. I wcale nie sprawiły, że ludzie stali się lepsi. Wręcz przeciwnie – Jezus wyzwolił w ludziach zło. Czy doprowadzenie ludzie do tego, że uczynią coś bardzo złego – jak ukrzyżowanie – może sprawić, że POTEM ludzie staną się lepsi?  Zadałam sobie to pytanie kilka lat temu i odpowiedziałam sobie: nie, nie. Rozbudzenie zła nie prowadzi do oczyszczenia. To nie jest jak środki przeczyszczające, kolejna zbrodnia raczej utrwala złe nawyki.... To moje filozofowanie sprzed kilku lat. Jezus był postacią niezwykłą i ludzkości daleko do pełnego zrozumienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leszek Żuliński znajduje inne zrozumienia. Napisał;&lt;br /&gt;„A ten kit z miłosierdziem wciskany od wieków?// Przyznaję: była szansa/ raz jeden, kiedy przysłałeś Syna,/ ale i wtedy ważniejszy okazał się Twój eksperyment badawczy/ niż wypuszczenie dobra z niebieskiej klatki dogmatów”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piekne mądre metafory, nowe zrozumienie, nowe znaczenia i piękne dążenie do prawdziwego Boga  – czytam Fausta z dużym uznaniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(str. 7) „Malgorzata wiążaca sandał, Małgorzata z Milo, Malgorzata z Samotraki”, (str. 11) Malgorzata z malinowego chruśniaka. Ja wiem: chruśniak malinowy może być piękniejszy niż tropikalne morze. Pełen żuków kosmatych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(str. 22) Małgorzata śmieje się przez sen,/&lt;br /&gt;po jej ciele chodzą dwie biedronki (...)&lt;br /&gt;na czarcich żlebach jej ciała”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chruśniaka malinowy, czy w ogóle poezja Leśmiana, łączy w cudną harmonię dobro ze złem, piekno z brzydotą, niebyt z bytem i przemijaniem. Leszek Żuliński pisze:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(str. 11) przecież gdy wtulam twarz w jej czarne włosu,/  do warg się klei tylko babie lato.”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O, do licha. Znalazłam Bułhakowa. Tego się bałam, że On-Faust do tego nawiąże. W tym samym wierszu na stronie 11 „w ten wiersz podrzucił mi ją sam Bułhakow”. Nie cierpię Bułhakowa.  Zauważyłam jeszcze więcej wątków, więcej tematów, o których nie zamierzam pisać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem Faust2008 pisze wiele wierszy do różnych nawiązań literackich i literatów. I inni piszą do niego. Ze wzruszeniem znalazłam tu Piotra Kuncewicza. Ze zdziwieniem Andrzeja K. Waśkiewicza. Faust2008 łączy czas, miejsca i kultury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(str. 8) „Snuj sie szwabska legendo, Mozelą i Renem (..) ale mojej Małgosi w skałę mi nie przemień,/ tylko mi jej nie zatruj teutońską liturgią"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boję się trochę pisać o tej książce - jakbym miala motyla na dloni i bała się przemienić go w skałę albo zatruć liturgią."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie napisałam wszystkiego, co można by napisać o tych wierszach. Na pewno poznawanie świata. Trochę takie wrażenie, jak w nocy na Mazurach widać na niebie nieskończenie wiele gwiazd. I człowiek musi myśleć o Bogu i niekończoności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danuśka Błaszak&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;recenzja książki:&lt;br /&gt;Ja, Faust” - Leszka Żulińskiego&lt;br /&gt;Wydawnictwo Nowy Świat&lt;br /&gt;Warszawa 2008&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-5734344829867407907?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/5734344829867407907/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=5734344829867407907' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/5734344829867407907'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/5734344829867407907'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2008/12/recenzja-ksiki-ja-faust-leszka.html' title='recenzja książki: Ja, Faust” - Leszka Żulińskiego'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-7483410095838215765</id><published>2008-12-05T06:36:00.001-08:00</published><updated>2008-12-05T06:38:10.050-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alternatywne recenzje Danuśki Błaszak'/><title type='text'>Dorota Szumilas, “Chociaż dobre słowo”</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Alternatywne recenzje Danuśki Błaszak&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dorota Szumilas, “Chociaż dobre słowo”&lt;br /&gt;Miniaturs&lt;br /&gt;Wyd. Miniatura, 2008.&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Malutka ksiazka poetycka, a tyle w niej znaczen, ze nie udalo sie przeczytac w jeden dzien. Jak zwykliśmy mówic dobre wiersze, nawet krotkie, sa to takie, których nie mozna ich strescic nawet na paru stronach maszynopisu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka zawiera motto, cytat z Saint Exupery’ego – wiersze nawiązują do tego, słowa i znaczenia zaskakują harmonią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja odebrałam tę filozoficzną i refleksyjna poezję jak wędrówkę, jak ścieżki poprzez życie. „Chociaż dobre słowo” to tytuł książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Dobre słowo...&lt;br /&gt;jak pokarm dla duszy&lt;br /&gt;pomaga jej przetrwać na teraz”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby drogę życia podzielić na segmenty. Gdyby przyjąc założenie, ze Autorka przebywa aktualnie na jednym z odcinków drogi.... Pokarm dla duszy potrzebny na przetrwanie na tym odcinku, na którym przebywa aktualnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Ale co potem?&lt;br /&gt;Potem...&lt;br /&gt;Ufność i nadzieja&lt;br /&gt;na kolejne dobre słowo”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na każdy odcinek drogi życia potrzebujemy chociaż dobrego słowa. Potrzebujemy ludzi, Boga, inspiracji. Poezja Doroty Szumilas jest stonowana, ma swoja siłę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyślałam o jednej dziewczynie, której kiedyś zabrakło dobrego słowa. Ewa M. Zadzwoniła do swojego brata, że chce go odwiedzić. Brat powiedział, że może jutro, bo właśnie jedzie z żoną na działkę. Mógł zaprosić ją na działkę. Nie pomyślał. Wyskoczyła przez okno, umarła w szpitalu parę dni później.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Ufność i nadzieja na kolejne dobre słowo&lt;br /&gt;i na kolejne&lt;br /&gt;i na kolejne”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tę książkę poetycką dostałam od Autorki z dedykacją „... z najlepszymi życzeniami i dobrym słowem”,  Taka krótka wzruszająca dedykacja, która zawsze może mi się przydać w złych chwilach, kiedy braknie dobrego słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja myślę, że na naszych ścieżkach życia lepiej mieć otwarte oczy. I mieć tę ufnośc i nadzieję. To brzmi jak banał, ale przecież kiedy idę przez las, czasami dudnię butami i nie widzę pięknych kwiatów, które rosną przy drodze. Na ścieżce zycia można znaleźc coś więcej niż kwiaty. A jeśli to coś jest smutne i niekolorowe, to może warto mu pomóc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasami jak człowiek modli się, to mu się wydaje, ze odpowiedzią Boga jest tylko milczenie. Antoine de Saint-Exupery napisał „Gdyż tam, gdzie istnieje Bóg, wielka jest moc modlitwy, na którą odpowiada tylko milczenie”. Dorota Szumilas napisała:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„słowo&lt;br /&gt;jakby w pustkę&lt;br /&gt;rzucone&lt;br /&gt;bo nigdy nie było&lt;br /&gt;na nie&lt;br /&gt;odpowiedzi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to chyba niemożliwe&lt;br /&gt;mówią oczy szeroko otwarte”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielka jest siła modlitwy i wielka jest moc szczerej poezji. Trzeba miec oczy szeroko otwarte, żeby widzieć szczęście. Kiedyś jeden kolega doradził mi „wiesz, nie zawsze musisz prosić Boga o coś konkretnego, o jakieś szczególne rozwiązanie. Czasami lepiej zapytać Boga, co jest dla ciebie najlepsze”. Zapytać i mieć oczy szeroko otwarte. Dorota Szumilas napisała „Tęsknię/ ale nie wiem/czy mogę// szukam serca/ale nie wiem/czyjego//otaczam się nadzieją”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten malutki tomik wierszy trudno opowiedzieć nawet na wielu stronach maszynopisu. Sa tam ucieczki, filozoficzne rozważanie na temat czasu i wieczności, zakęty na ścieżkach i nadzieja. I coś o radości. Zachęcam do lektury. Te wiersze są szczere, uczciwe – nie żadna linwistyczna zabawa zblazowanych starych literatów. Czytanie tej poezji jest jak szczera, dobra rozmowa z Autorką. Jak dobre słowo, którego tak bardzo potrzebujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danuśka Błaszak&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-7483410095838215765?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/7483410095838215765/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=7483410095838215765' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/7483410095838215765'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/7483410095838215765'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2008/12/dorota-szumilas-chocia-dobre-sowo.html' title='Dorota Szumilas, “Chociaż dobre słowo”'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-8794086326088767572</id><published>2008-12-05T06:32:00.000-08:00</published><updated>2008-12-05T06:35:01.493-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alternatywne recenzje Danuśki Błaszak'/><title type='text'>O książce Doroty Silaj "Wojna i miłość"</title><content type='html'>Danuta Błaszak o książce Doroty Silaj "Wojna i miłość"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jak w „Trylogii” Sienkiewicza – można nie patrzec na tło historyczne i dać się pochłonąć dziejom burzliwej miłości panny Eweliny i pana Beniamina. Można również potraktować książkę jak bardzo ciekawą analizę tamtych czasów, ciekawy materiał historyczny.&lt;br /&gt;+++&lt;br /&gt;Po powieść historyczną Doroty Silaj „Wojnę i Miłość” sięgnęłam ze szczególnym zainteresowaniem. Akcja książki zaczyna się w roku 1655 za czasow Jana Kazimierza. Jest to początek najazdu szwedzkiego. Do zdrady przyczynił się magnat Radziejewski ... Czytając pomyślalam o starych zapiskach, które zachowały się w mojej rodzinie, szczególnie kronikach Jadwigi Hłasko.&lt;br /&gt;Książka Doroty Silaj to nie tylko powieść, którą „dobrze sie czyta”. To przede wszystkim dobra ciekawa analiza tamtych strasznych czasów. Powstanie Chmielnickiego, które poprzedzając najazd Szwedów, znacznie osłabiło kraj, grabieże i straszne choroby, epidemie, atak moskiewski w 1654. Polska, mimo osłabienia, zdecydowanie przystapila do walki ze Szwecją. Wojna trwała jeszcze wiele lat. Jan Kazimierz został zmuszony opuścić na kilka miesięcy granice Rzeczypospolitej. Odsunięcie realnej groźby rozbioru państwa przez sąsiadów przyszło drogo opłacić.Aktualnie w epoce globalizacji i głoszonej przez banki światowe mody na „słabe państwo i silną jednostkę”, podnoszenie tematu historii Polski, zaintereseowanie czasami Jana kazimierza może być szczegolnie ważne. Teraz, gdy granice polskie są otwarte, a nowoczesna technika ułatwia podróżowanie, teraz – w czasach internetu - wielu Polaków może powtórzyć za Norwidem „Polska jest naszym domem, ojczyzną cały świat”. I ten dom powinien być silny. Przed laty na proces ksztaltowania się silnych krajów Europy zachodniej, państw we współczesnym rozumieniu tego słowa, wpłynelo wiele czynników, m.in. industrializacja, kolonizacja i wojny napoleońskie. Dla Polski szczególnym okresem kształtowania się patriotyzmu i świadomosci narodowej były właśnie rządy Jana Kazimierza. Choroby, bezprawie, szczególne okrucieństwo napadów na bezbronną ludność cywilną przyczyniły się do zjednoczenia się Polakow przeciwko najeźdzcom. I to był właśnie czas nasilenia się patriotyzmu. Były to również czasy burzliwych sejmów, próby pierwszych demokratycznych reform, proby rozwiązania ekonomicznych i społecznych problemów. Książka Doroty Silaj dobrze przedstawia te czasy, przede poprzez ukazanie życia żołnierza. Nie ma tu fałszywego patosu – w cierpieniu, w pozytywnym blasku wiary i patriotyzmu, znalazł się również czas na to, żeby popić sobie miodku i pojedynkować się ze swoimi. Dorota Silaj nawiązuje również do wydarzeń opisanych przez Sienkiewicza - do obrony Częstochowy i do osoby księdza kordeckiego. Benimain walczy też pod wodza hetmana Czarnieckiego Powieść ukazuje również tragedię ludności cywilnej – ludzi dobrych, pomagających sobie wzajemnie. O tej powieści również mozna powiedzieć, że została napisana „dla pokrzepienia serc”. Widzimy, że wśród najstraszliwszych tragedii istnieje wielka siła miłości i dobra. Już w pierwszym rozdziale powieści możemy zobaczyć pannę Ewelinę razem ze szlachciankami – sierotami wojennymi - z rodziną i przyjaciółmi, których przygarnęła do swojego dworku. „Lepiej żartować niż płakać,” mówi ksiądz Michał. Żartować, ale też zawsze pomóc w potrzebie. I zaraz potem sługa oznajmia, że jadą „jacyś szlachcice” i że na pewno będą potrzebować pomocy. Podoba mi się żywa akcja tej książki. Można znależć dużo innych ciekawych wątków, choćby głęboko potraktowana warstwa psychologiczna – np. urok i piękno panny Eweliny, ale też niezwykła siła jej charakteru. Z przyjemnoscia czytałam żywe dialogi przedstawione w języku charakterystycznym dla tej epoki. Gorąco polecam lekturę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danuta Błaszak&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-8794086326088767572?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/8794086326088767572/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=8794086326088767572' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/8794086326088767572'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/8794086326088767572'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2008/12/o-ksice-doroty-silaj-wojna-i-mio.html' title='O książce Doroty Silaj &quot;Wojna i miłość&quot;'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-3248208268490547880</id><published>2008-12-05T06:28:00.000-08:00</published><updated>2008-12-05T06:31:54.509-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alternatywne recenzje Danuśki Błaszak'/><title type='text'>Czytając książki Omara Sangare</title><content type='html'>Danuta Błaszak&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytając książki Omara Sangare&lt;br /&gt;“Bajki dla porządnego czlowieka”&lt;br /&gt;”Bajki dla czarnej owcy”&lt;br /&gt;Wydawnictwo Nowy Świat&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Omara jakoś tam znam osobiscie, co jest dla mnie przyjemnością i zaszczytem. Dawno temu w Lubinie wygrałam konkurs o Laur Miedzianego Amora i Omar Sanagre czytał na scenie wiersze laureatów. Oboje mieszkaliśmy w Warszawie i wracaliśmy tym samym pekaesem i tym samym pociągiem. Impreza emitowana była w telewizji i jak ludzie widzieli nas na dworcu, sławnego idola Omara Sangare i mnie z olbrzymią statuetką miedzianego amora, zatrzymywali nas i prosili o autografy. Omar Sangare to też poeta, dobry poeta, i potem wiele razy z przyjemnością słuchalam jego wierszy z okazji promocji jego książek.&lt;br /&gt;O sławnych ludziach zawsze jest dużo plotek, więc i dużo docierało do mnie wieści o Omarze, zarowno ze środowisk literackich jak i filmowych. Zaimponował mi wieloma czynami, ale najbardziej grudniową kapielą w rzece Wiśle. Kocham wodę, przyrodę, jeziora i rzeki. I nawet jak jest zimno, to ja i tak zawsze staram się poplywac. Zdarzało mi się kąpać się w polskich wodach nawet w kwietniu. Ale w grudniu !!!! To bylo odważne i piękne.&lt;br /&gt;Omar współpracuje z Williams College w Kalifornii i obecnie wykłada tam sztukę aktorską i rezyserię.&lt;br /&gt;Omar jest nie tylko tym wszystkim, co wymieniłam powyżej. Pisze również prozę, krótkie formy skondensowane w swym przeslaniu, tworzące spójną całość, jak luzne rozdziały powieści – co jest dobrym przykładem nowej formy literackiej – silaj. &lt;br /&gt;Czytam dwie książki prozatorskie (krotka forma): „Bajki dla czarnej owcy” i „Bajki dla porzadnego czlowieka”, obie wydane w wydawnictwie Nowy Swiat, a więc w ładnej szacie graficznej.&lt;br /&gt;W tym wypadku krótkie formy pisane są bez znakow interpunkcji, za to z użyciem dużych liter na poczatku zdania, nawet jeśli przed tym zdaniem bylo inne zdanie, które nie skończyło się kropka. Bajka zatytułowana „Nicosc” zawiera jedną pustą stronę bez znakow interpunkcji, a także w ogóle bez żadnej litery, bez słów, bez zdań. Pusta kartka wiernie odzwierciedlająca Nicość. Tak sobie pomyślałam: nie bójmy sie nicości, nie bójmy się pustki, pustą kartkę zapiszmy słowami, narysujmy tu jakiś obrazek, nicości nadajmy znaczenie. &lt;br /&gt;Inne rzeczy opisywane są głównie z punktu widzenia zewnętrznego, jakby wyzute z emocji, ukazujące absurdalność codzienności. Są przedstawione myśli bohaterow – nawet jeśli myśli są z definicji czymś wewnętrznym, tu są  zewnętrzne, behawiorystyczne.&lt;br /&gt;Na końcu każdej formy pojawiają się najczęśsciej dobre mocne puenty. Formy, przy rekwizytach wziętych z absurdu codzienności, układają się w logiczną całość, zmuszają do myślenia, wyzwalają emocje. Język jest ciekawy, frazeologia potoczna i onomatopeja dodane na zasadzie luźnych skojarzeń, podkreśla absurdalnosc przekazu.&lt;br /&gt;Można to przeanalizować na przykładzie „Lodowki”. „Brrr Wrzeszczała lodówka ale nie z zimna tylko z czego innego.” I można tu zobaczyć polską rzeczywistość, taką jaka ona była istotnie (może to nie bajki, a reportaże - zastanowiłam się przez chwilę). Z czasów, kiedy nie tak łatwo było kupić nową lodowkę, a nawet dwadzieścia deko szynki. Albo w sklepach nie było, albo człowiek naprawdę martwił się, że lodówka moze się zepsuć. I drogo kosztowała i kart kredytowych nie było w powszechnym użytku.&lt;br /&gt;I siedzi gospodyni późno w nocy wsłuchana w brzęczenie lodówki. I myśle, że ona czuła się bardzo samotna w srodku nocy „Znowu cisza teraz Nawet tramwajów nie słyszę Zupełnie Czekaj czekaj O masz już po północy To już tramwaje na pętlę zjechały i dlatego cicho.” Na pętlę czy może do zajezdni, nieważne. I nie ma komu pomóc w tym kłopocie, a prawdopodobnie i w wielu innych kłopotach. „nie rozumiem tej techniki i postępu Dokąd to zmierza”.&lt;br /&gt;I gospodyni kopie lodówkę. Kopanie urządzeń elektrycznych to też symbol epoki. W pewnego typu systemach elektronicznych kopnięcie powodowało, że pewna ilość przewodników elektrycznych poluzowanych ze starości znowu zaskakiwała na właściwe miejsce. Po kilku bolesnych kopach gospodyni dochodzi do wniosku ze lodówka znowu działa tzn. mrozi, więc szynka sie nie zmarnuje.&lt;br /&gt;Religia ma tu znaczenie znwou absurdalne: „Zaraz się wykończę Gospodyni pomstowała w kierunku sufitu bo zawsze tam wznosila skargi i wnioski do Najwyższego”. Metafora „skargi i wnioski” pochodzi chyba z komunistycznego języka biurowego. Strywializowana przez komunizm rola Boga.&lt;br /&gt;Można znaleźć tu także zalecenie medyczne, że jeść na noc niezdrowo „a nie zjadłam a teraz tez nie zjem bo już noc i mi sie potem będzie jajami odbijać”.&lt;br /&gt;Puenta tej formy jest trywialna, ale trafnie z życia wzięta: Zmęczona gospodyni poczuła wreszcie spokój, przestała denerwowac się o lodówkę. „Zmęczona gospodyni oko przymknęła potem drugie i zaczęła kolejno mięśnie rozluźniac aż w końcu sama zrobiła prr A zrobiła to także nie z zimna”. Mistrzowskie jest tu użycie onomatopei oraz połączenie początku utworu z końcem. Ta krótka „bajka” mieści się na dwóch małych stronach książki, a ileż zawiera treści i znaczeń. Podziwiam użycie krótkiej formy w wykonaniu Omara Sangare.&lt;br /&gt;Świat przedstawiony w tych książkach odzwierciedla prawdziwe życie ludzi. Poprzez te zewnętrznosc przedstawienia – z drobnymi wyjątkami: brak explicite wyrażonych emocji, brak podziału rzeczy na dobre i zle – dochodzimy do głębokich filozofii, spraw wagi państwowej, jak choćby problem wymierzania sprawiedliwości przedstawiony w opowiadaniu „I kara”, do spraw związanych ze starościa, np. w opowiadaniu „Stara krowa”. Dla mnie najciekawszym, wzruszajacym opowiadaniem jest „Miś” – na jednej małej stroniczce przedstawiona jest relacja ludzi ze światem. Zakładajac oczywiście, że Miś może tu być metaforą rodzaju ludzkiego. Bo pluszowe misie mają dusze, żyją i czują, można z nimi rozmawiać, choć nie każdy potrafi – a misie są innego rodzaju bytem niż ludzie.&lt;br /&gt;Bardzo dużo jeszcze innych rzeczy można by napisać o tych opowiadaniach. ale może lepiej po prostu przeczytać te dwie książki. Na pewno warto – kupić i przeczytac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Danuta Błaszak&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-3248208268490547880?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/3248208268490547880/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=3248208268490547880' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/3248208268490547880'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/3248208268490547880'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2008/12/czytajc-ksiki-omara-sangare.html' title='Czytając książki Omara Sangare'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7717170591048058275.post-6411457538315715878</id><published>2008-12-05T06:15:00.000-08:00</published><updated>2008-12-05T06:27:48.375-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alternatywne recenzje Danuśki Błaszak'/><title type='text'>O kiążce Andrzeja Zaniewskiego „Wyschnięte drzewa”</title><content type='html'>Danuśka Błaszak O kiążce Andrzeja Zaniewskiego „Wyschnięte drzewa”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Późnym wieczorem przyszło do Burger Kinga na Florydzie dwóch facetów z bronia palną. Chcieli pieniędzy, pewnie na narkotyki... Debbie pracuje w Burger Kingu. Wcale nie na kasie, tylko kuchni. Nikt nie robi kanapek tak szybko jak Debbie. Następna kanapka, z dodatkowym pomidorkiem, następna bez cebulki, kolejny klient życzy sobie hamburgera z podwójnym serkiem i bez majonezu... Debbie nie jest szefową, ale po dziesięciu latach pracy dyryguje pracą po mistrzowsku.&lt;br /&gt;Debbie widzi bandytów. Zostawia kanapki i podchodzi do kasy. - Proszę wyjść! – nakazuje bandytom. Głos ma donośny, bardziej rozgniewany niż drżący ze strachu.&lt;br /&gt;Jeden z bandytów łapie Debbie za rękę, mocują się przez chwilę, po czym ten drugi nakazuje odwrot. Już ktoś dzwoni ze swojego telefonu komórkowego na policję, lepiej uciekać.&lt;br /&gt;Mogło skończyć się gorzej. Debbie musiała przejść na rentę, długo trwało leczenie ręki i nigdy potem nie była już sprawna. Policja nie złapala bandytów.&lt;br /&gt;Napady zdarzają się dużo częściej niż to sobie wyobrażamy. Wczoraj Debbie zadzwoniła do mnie:&lt;br /&gt; - Był napad na restauracje w Cassellberry.&lt;br /&gt; - Burger King? - zapytałam.&lt;br /&gt; - Nie. Jeszcze nie tym razem.&lt;br /&gt;+++&lt;br /&gt;Człowiek, który idzie samotnie ulicą, tym bardziej nie czuje się bezpiecznie. Po telefonie od Debbie wyciągnęłam z półki książkę poetycką Andrzeja Zaniewskiego, jednego z najbardziej znanych warszawskich pisarzy, „Wyschniete drzewa też płaczą.” Książkę kupiłam kilka lat temu, i często do niej wracam, odnajdujac coraz to nowe znaczenia. Tym razem, czytając, pomyślalam o Debbie, potem o jednej dziewczynie z Warszawy ...Ta książka powstała jako rezultat współpracy pisarza ze Stowarzyszeniem Przeciwko Zbrodni im. Jolanty Brzozowskiej. Dedykowana jest „zmarłym, zamordowanym, odchodzącym i tym, ktorzy o Nich pamietaja”.&lt;br /&gt;Już dawniej, zanim powstała ta książka, wiedziałam o zaangażowaniu Andrzeja Zaniewskiego w walkę ze złem. Kiedyś jechałam razem z nim i z Martą Berowską pociągiem na jedną z ciechanowskich imprez literackich. Opowiadał z przejęciem o ludziach niewinnie zabitych, zdawałoby sie bez powodu. Zastanawiał się, jak pomóc rodzinom, jak zapobiec kolejnym tragediom. Utwory zaczynają sie od konkretnych nazwisk – to ofiary zbrodni: Jola BrzozowskaTomek Jaworski Aladin Mujezinovic Marian Brzeski Daniel Jazwinski. Zamordowani na ulicy lub w domu. Nigdy nie wiesz, kiedy ktoś czyha.&lt;br /&gt;Są powody „z zemsty/ z nienawisci/(...)” a czasem bez powodu. „Lepiej nie wracaj późno/bo mordercy czekaja.// na schodach w bramie naprzeciw/na ławce pod sklepem”. (str.13)  Ze statystyk zbrodni wynika, że najwięcej zabójstw zdarza się we wczesnych godzinach porannych, nie późnym wieczorem. „Mordercy są w poblizu,/sięgają po ten sam chleb powszedni./Mordercy są wśród nas, nie do odróżnienia.” (str. 17) Strach rośnie i nic nie wydaje sie wystarczajaco bezpiecznym schronieniem. Pozostaje straszliwa putka po tych, którzy odeszli. „pustka to miejsce po nim,/ przy stole i w myslach./Pustka to drzwi, do ktorych nie zapuka.” (p. 20)Świat może być piękny i kolorowy, ale kolorowe sciezżki zycia tez prowadzą do śmierci. „Niebieskim grzebieniem/czesze rudego psa/”pomarańczowy zachód słońca /Adriatyk selenowy’Kolory wiodą do czarnych krwawych nekrologów, a po kolorowym zachodzie słońca następuje noc. Czy przypomnieć poecie, że po nocy następuje dzień? Dzień. Nowe dni zwiększają liczbę zamordowanych. Spotykaja sie ci, co pozostali samotni: „pod ścianą fotografie zamordowanych i blaski świec//. (..) za rok będzie więcej tych zdjęć i nas„ (str.27) I więcej ludzi będzie cierpieć po utracie swych zmarłych.&lt;br /&gt;Tomik ma 256 stron. Jest jednorodny. Wiersze układają się kolejno jak kolejne rozdziały filozoficznej ksiazki, jak kolejne drogi zastanowienia i wzruszenia. Można przyrównac ten tomik do nowoczesnej formy „silaj” - powieści o krótkich rozdziałach bogatych w znaczenie, skondensowanych w treści i przesłaniu. Książka ma więcej znaczeń i chyba najbardziej interesująca z filozoficznego punktu widzenia jest weryfikacja mitów, egzystencjalizm.&lt;br /&gt;Dziś – po telefonie od Debbie – czytam ten tomik jeszcze raz – podążzajac tropem zrozumienia istoty zbrodni.&lt;br /&gt;Nie odbieram tomiku jako pesymistyczny, raczej jako wyraz troski pisarza o ludzi, refleksję nad złem. Świat jest pogmatwany. Świat pająków i pajęczyn, gdzie prawo nie chroni przed zbrodnią. „Na twarzach sędziow maski” (str.9). Wątek masek powraca w wielu wierszach. „źrenice morderców są jak maski”. Pewna część tej książki poetyckiej poświęcona jest symbolom karcianym. I znowu maski – dama kier dama treflowa – karciane maski i i mętne gry o ciemnych regulach. Zaniewski prowadzi nas poprzez ten niełatwy świat , przywracając pokrzywdzonym poczucie wartości. I stara się odpowiedzieć na pytanie dlaczego zabijają. „A moze dlatego, że uczysz skrzywdzonych odwagi,/a poniżonych godności”. Wiersze budzą refleksje. Zastanawiam się, jak postępować. Czytam w wierszu dedykowanym zamordowanej Joli: „Ufasz. Otwierasz drzwi i mowisz: witam”. I ja myślę, że trzeba otwierać drzwi do ludzi i być dobrym. Nawet jeśli świat dobrym nie jest. Anna Waśko powiedziała kiedyś „jeśli ktoś powie do ciebie brzydkie słowo, to on jest wulgarny. Jeśli ty odpowiesz brzydkim slowem, to ty też będziesz wulgarna.”&lt;br /&gt;Kolorowe rozświetlone drogi prowadzą do nocy, a śmierć prowadzi do Boga. Co pisze Andrzej Zaniewski o Bogu? Pisarz nie pominął pytań egzystencjalnych, z którymi od tysiącleci zmagają się nie tylko pisarze. I ta część filozoficzna warta jest osobnego eseju krytycznego. Zakładając istnienie Boga, zakładając, że życie doczesne jest naszą proba na ziemi, na tym dzisiaj chciałam się skupić – jak przejść te próbę z godnością i czystym sumieniem.&lt;br /&gt;Bo mordercy az tak mało sie różnią od innych ludzi, że może wcale się nie różnią. I jak czytam i się nad tym zastanawiam, to już wiem. Oni się wcale nie różnia, oni są nami. My jesteśmy nimi. Mój kolega Sławek z New Jersey zawsze kazdemu pomoze. Uratowal zycie psu, przygarnął psa. I parę lat temu powiedział o wojnie w Iraku, ze to dobre posuniecie strategiczne. Zabici ludzie w Iraku, zabici zolnierze o tym sie nie mówiło, nie myślało. Czytam na stronie 48: „Kim jest Zlo, dowiesz sie, gdy zrozumiesz,/ze może być tobą, a ty nie umiales byc przeciw,/ nie walczyles, nie protestowales,/ nie mogles, nie chciales, bales sie, ulegles.”Zlo oswojone: czytam i mysle o zwyklym dawaniu dzieciom klapsow. Mysle o rutynowej karze smierci. W wierszach Zaniewskiego: brak satysfakcji z dzialania prawa, z wyrokow sadowych – legalnych i podziemnych. I tak mysle: zamiast bladzic „z talia zmeczonych kart”, moze wlasnie wykonac sprawiedliwe wyroki, a potem tam pojsc do swiata zmarlych odnalezc zabitych zmarlych kochanych ... a ci ktorzy zostana po nas spotkaja sie kazdego roku bedzie ich coraz wiecej ostatni zgasi swiatlo. Zło podniecone, podchmielone a moze szukające pretekstow, „Mężczyzni tęsknią za Mesaliną”. Bezmyślny/automatyczny sposob zachowania moze dotyczyc nas wszystkich. Albo i nie „niekiedy zamieniasz sie w ptaka, a ONI juz tego nie potrafia” (str.13) ... A wiec Zaniewski wyroznia grupe ludzi, ktorzy NIE sa mordercami. I ja juz wiem. Ja jestem dobra, nie taka jak ONI. Jestem ptakiem, frune po niebie. Jestem jastrzębiem. Na trawie leżą pióra zabitego wrobla. Danuta Błaszak&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7717170591048058275-6411457538315715878?l=miastoliteratow.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/feeds/6411457538315715878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=7717170591048058275&amp;postID=6411457538315715878' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/6411457538315715878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7717170591048058275/posts/default/6411457538315715878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://miastoliteratow.blogspot.com/2008/12/o-kice-andrzeja-zaniewskiego-wyschnite.html' title='O kiążce Andrzeja Zaniewskiego „Wyschnięte drzewa”'/><author><name>danuśka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07232074721128761663</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_7yLcuIelSys/STk-Q5LurPI/AAAAAAAAAAM/RLgH4zKzvAw/S220/mojpiekny+portret.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
